ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2006

niech bedzie spokojny, cudowny, pelen przygod…

niech sie spelni marzenie… jedno wystarczy by rok byl cudny…

niech przejdziemy przez niego z Kims za reke…

niech mamy Dom do ktorego mozemy wracac… niech tam zawsze czeka Ktos…

cudownego Nowego Roku!!!

dzieci sie wykaraskaly z chorobsk… mam nadzieje ze na troszke dluzej tym razem… poszczepione przeciw grypie, mam nadzieje ze to coskolwiek da. w zeszlym roku Wiekszej dalo – chyba przez 3 a moze nawet ponad 3 miesiace byla zdrowa (nie licze katarkow czy takich tam). nie ukrywam ze licze na cos takiego i teraz – w obu przypadkach :)
zpisalam Wieksza znowu na gimnastyke na przyszly semestr. podoba jej sie to nie ma co kombinowac :) do tego przez chyba 9 tygodni bedzie miala zajecia przedszkolopodobne raz w tygodniu przez poltorej godziny, i raz w tygodniu zajecia sportowe – wprowadzenie do niektorych gier zespolowych. mam nadzieje ze jej sie spodoba!

a jutro Sylwester… w domku:) mam tylko nadzieje ze dzieci beda przykladnie spaly w lozeczkach…

„Gdy Pierwsza Gwiazda niebo rozjasni
Powroce wtedy w mej wyobrazni
Do Tej Jedynej Nocy na swiecie
Co dala Swiatlosc, Boze Dziecie…”

…i do tych dni, kiedy dom pachnial wypiekami, kiedy Mama miala zmeczone ale rozesmiane oczy, a Tata wyciagal duzy stol z wkrecanymi nogami… i scielilismy bialy Wigilijny obrus… ktorego na inne dni sie nie uzywalo… ubieralismy najlepsze ubrania, Tata wkladal garnitur…
… stawalismy wszyscy do modlitwy… potem Tata bral w reke oplatek… ten sam, od ktorego odlamane kawalki Mama powysylala do Naszych Bliskich… i siadalismy do wieczerzy…
A dzis?? dzis to ja dostaje ten odlamany kawalek… przyslany w liscie… odlamany dla nas specjalnie… nie widze tego, ale pewnie i skropiony mamina lza… dzisi to my tworzymy NASZA tradycje wigilijna… i nawet jesli uszka sa ze sklepu a barszcz z torebki… nawet jesli dom nie lsni jak za dawnych czasow… to wiem ze staniemy do modlitwy… i Moj Ukochany wezmie w reke oplatek… ten od ktorego odlamalam kawalek i wyslalam Naszym Bliskim… i usiadziemy do wierzeczy…
i smutek miesza mi sie z radoscia… radoscia – bo to Jezus sie narodzil. bo dla nas i za nas. bo zdaje sobie sprawe z tego ze tak bardzo bardzo nas ukochal… bo… mam przy sobie Kogos Kto kocha, rozumie i daje poczucie bezpieczenstwa. kogo ja kocham. bo mam przy sobie male istotki, ktore zaplataja mi swoje male raczki wokol szyi…
a smutek bo… tak daleko do tego, co bylo… i fizycznie i… metafizycznie…
choc przeciez… mam Ich na odleglosc telefonu…

„Ludzie bladzili nie znajac Boga,
Ciagle pytali: gdzie Boza Droga?
Swiatlosc co wyszla z Bozej Madrosci,
Droge wskazala, droge Milosci…”

…i gdyby ludziom chcialo sie stanac przed zlobkiem… to takie niemodne – zatrzymac sie… bo przeciez jak sie zatrzymam to inni mnie wyprzedza, tak? bo jak nie pedze naprzod to sie cofam? nieprawda… czasem dotrze sie dalej… lepiej… i pelniej, gdy sie czlowiek zatrzyma… wiec zatrzymajmy sie i my… spojrzmy na nasze rece… w nasze serca… pusto? smutno? byle-jak? … a wiec wyciagnijmy rece w strone Milosci… tej jedynej najprawdziwszej… Malenki Jezus patrzy na nas radosnymi oczami i wyciaga raczki… kolejne Boze Narodzenie… kolejny raz przytulmy Jezusa do naszego serca… tak najprosciej i najszczerzej…

„Gdy sluze ludziom w serca pokorze,
Odnajduje Ciebie, Zbawco, moj Boze,
i gdy po wasniach z kims sie pogodze,
Gwiazde zobacze na mojej drodze…”

Radosnych Swiat… !!!

teraz Wieksza… 39.9…
ratunku…

chorobska…

1 komentarz

ostatnio sie nie moga moje dzieci od nich odczepic. czy chorobska od nich… no w kazdym razie – Mniejszy najpierw zapalenie oskrzeli potem dwa dni troszke lepiej i zalapal kolejnego wirusa. tym razem trzymala go wysoka (do 39.8) goraczka przez bite 3 dni. dopiero dzis pierwszy dzien bez goraczki… moze juz ku dobremu…
Wieksza ciagle kaszle i sie smarka. juz ponad tydzien… wrrrr…

a Swieta za pasem i o. w domu… jak by to ladnie poweidziec… bajzel no…

*

…a wczoraj byl pogrzeb mojej Babci…

noc…

Brak komentarzy

ciekawe jaka bedzie ta Swietomikolajowa noc… czy bedzie znow bardziej przypominac czuwanie czy Mniejszy spokojniej ja przespi… prezenty zapakowane… takie to slodkie – chowanie sie przed dziecmi zeby nie widzialy…:o) i chowanie sie przed soba nawzajem:)

pamietam jak bylam mala zawsze jakos sie w nocy paczka znajdowala pod poduszka… robilam eksperymenty – zagladalam w inne noce i nic. a ta jedna noc byla jakas … zaczarowana… probowalam niespac zeby przylapac Swietego Mikolaja, przez jakis czas wierzylam ze to poduszka jest zaczarowana i zagladalam o roznych porach dnia – wszystko na nic… potem doroslam niby:) niby – bo przeciez jakie to dorosniecie, skoro na pytanie Rodzicow czy cos chce na Sw. Mikolaja zawsze odpowiadalam: niespodzianke :o) i tak jest do dzis.
mialam kiedys taka kolezanke Ize, jeszcze w pierwszych klasach podstawowki, i to ona powiedziala mi kiedys: „wiesz, nie jest dla mnie wazne CO dostane jesli jest to niespodzianka”… i tak bylo…

i sobie mysle ze chyba nie ma po co pytac „czy wierzysz w Swietego Mikolaja?” bo kazdy przeciez w niego wierzy… :o) kazdy wierzy w ten dzien dobroci, kazdy chce uszczesliwiac i byc uszczesliwianym… i o to w tym wszystkim chodzi…

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

„Kochany Swiety Mikolaju…

jak wspanialy pomysl miales z tym sekretnym obdarowywaniem biednych…
ciekawe czy myslales o tym, ze tradycja przetrwa tyle lat…
co do moich zyczen… prosze, spraw by Moi Kochani byli szczesliwi…
by Moj Synek szybko wyzdrowial i mogl cieszyc sie zabawkami ktore mu w Twoim Imieniu kupilismy…
by Moja Corcia zlagodniala troszke, by nie byla taka pyskata,
by zdawala sobie sprawe z tego jak bardzo nas to jej zachowanie rani…
wreszcie – by nasza Milosc wzmacniala sie i piekniala z kazdym dniem wspolnie przezytym…
bysmy mieli wiecej cierpliwosci i wyrozumialosci do siebie nawzajem…
bysmy mogli za bohaterem jednej z powiesci Kornela Makuszynskiego powtarzac codziennie:
„kocham cie dzisiaj wiecej niz wczoraj ale mniej niz jutro…”

dziekuje…

serducho…”

update…

1 komentarz

Mniejszy chory… i nawet nie wiem skad? od wtorku nie wychodzimy bo Wieksza na gimnastyce spadla z rownowazni i bolala ja nozka. nozka okazalaie byc w porzadku. za to w sobote Mniejszy zagoraczkowal. nie przestraszylam sie na poczatku, ale gdy juz mimo czopkow co 4-5 godzin doszlo do 39.8 dzisiaj po poludniu to mi zrobilo sie za duzo jakby… dalam Motrin w syropku (ibuprofen zawiera) na ryzyk fizyk, bo przy jego kaszlu ma tendencje zwrotne. nie zwrocil, za to mu czolko schlodnialo. nie wiem ile ale na pewno mu goraczka spadla… oby na dluzej…


  • RSS