ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2006

kiedys kiedys, jak zaczynalam moja blogowa „kariere” byla moda na tzw. „alfabety”. no ale wtedy to jeszcze nie bylo moich grzdylkow. o.

i  tak… (rozowe Wiekszej, niebieskie Mniejszego)

A - arbuz.

B - banan, „Berenstein Bears” – bajka w skali lubienia na ok.2-3 pozycji, wymiennie z Dora (patrz nizej)

C - ciasteczka, czekolada

(kurcze, kulinarnie to wychodzi…)

D – domek. miejsce do ktorego sie chce lub nie chce isc, w zaleznosci od stopnia zmeczenia. Dora. dziewczynka z bajki pt „Dora the Explorer” – jedna z ulubionych. Diego. kuzyn Dory. (o nim z kolei jest bajka „Go, Diego, Go”. dadadadadada… dadda!

E - eeee eeee??

F – fortepian. tudziez pianino. cokolwiek ma klawisze. jak nieopatrznie znajdzie sie w zasiegu raczek – Wieksza przepadla.

G – GU! interpretowane przez DZiadka jako : a gu.. ci dam! (w sytuacji zwlaszcza kiedy Mniejszy mowi do Wiekszej, gdy ta probuje cos mu zabrac!)

H – hustawka

I – „idziemy????” pada bardzo czesto i w bardzo roznych sytuacjach, mam wyjsciowe dziecko bardzo :)

J – jedzonko ogolnie. lubiane. :)

K – kielbaska! uwielbiana przez obydwoje!!! kaluze- super sprawa, sobie tak wejsc najlepiej w szmacianych butkach i przemoczyc je do cna!

L – lalka. poki co – nie ma ulubionej, bawi sie chetnie, ale ma dnie przestoju:) (ku utrapieniu Dziadka Mniejszy tez lubi sie pobawic lalkami:))) )

M – Mis Uszatek. o. bo polskie bajki tez moje dzieci ogladaja :) Mama!!! poki co – najwazniejsza w zyciu Mniejszego. najlepsza na wszelkie smutki :) (chwilami mnie to bokiem wychodzi wprawdzie no ale co zrobic?? poki co mam mamisynka:) )

N – nozki. haselko Wiekszej w momencie gdy siedzac w wozku zauwaza cos interesujacego, co trzeba sprawdzic, rozlega sie okrzyk: „nozkami, nozkami!!!”

O – Opa, czyli tutejszy Dziadek. uwielbiany na odleglosc. jak sie pojawia w poblizu to jest rezerwa na poczatku, potem wielka radosc. Mniejszy sie boi. o.

P – Puchatek. Kubus. Winnie the Pooh znaczy sie. w wersji ksiazkowej poki co. oraz plac zabaw. pileczka kupowana za 25 centow z maszyny w ktora sie wrzuca pieniazek i przekreca. ( Wieksza rajcuje juz samo przekrecanie. Mniejszy uwielbia rzucac sobie pileczka i patrzyc jak Mama tudziez Tata leci z obledem w oczach i lapie swinstwo coby nie potoczylo sie gdzies w nieosiagalnym kierunku. a Mniejszy az piszczy z zachwytu.)

R – rowerek. Wieksza jezdzic nie umie, ale usiasc lub popchac – uwielbia. Mniejszy sprawdza kolka i inne detale

S – spacerek. ciekawa sprawa. niby lubi niby nie. szybko sie nozki mecza… oraz Slon Dominik z bajki pt „prosze Slonia”, rok produkcji cos okolo 1968, nie rzutuje, uwielbiana bajka przez Wieksza zwlaszcza:)

T – Tatus. bardzo wazny, bo go nie ma przez wieksza czesc dnia.

U – ubikacja. wrog nr. 1. nalezy uciekac gdzie pieprz rosnie. lub sie schowac jesli sie akurat rabie kupe w pieluche. ulubione miejsce zabaw Mniejszego (???!!!)

V – „veggie tales” – aktualnie bajka nr 1 dla obydwojga :)

vt_16.jpg

W – wozek. dla blizniakow. uwielbiany i znienawidzony przeze mnie. o.

Y – yo-yo. w ksztalcie malego trojkacika, kupowane za 25 centow z maszyny w ktora sie wrzuca pieniazek i przekreca.

Z – zebra. oraz zyrafa. zwierzatka przez dluzszy czas ulubione (w sensie poki co malych figurek z Arki Noego)

ufff. no to tak pokrotce… :)))

irys.jpgpiwonia11.jpgroza11.jpg

wesola pioseneczka z plyty CD pt. „koci koci lapci” czy cos w tym guscie. ktoras z kolei jest o rozyczce co stala w czerwonym wiencu, refren mialo to taki:
„ty Rozyczko dobrze wiesz,
dobrze wiesz, dobrze wiesz…”
itd.

w wersji Wiekszej wygladalo to tak:
„ty Juzyczko dobrze jesz,
dobrze jesz, dobrze jesz…”
po czym, jakby sie chciala upewnic – wola do mnie:
” Mama, Mama, dobrze eat dobrze eat*???

taaaa…

————
*eat= jesc

po angielsku.

1 komentarz

bo tak wlasnie sie ciagle jeszcze zdarza mowic Wiekszej do mnie. juz nie moge. gadam do niej po polsku. przynajmniej staram sie. ale trafia mnie jak tutejsi polacy prawia mi kazania jak to nalezy uczyc dzieci polskiego po czym do moich dzieci po angielsku mowia. zwracam im uwage a jakze. o.
no ale do rzeczy. byl dzien pewien , ktorego to dnia Wieksza robila mi wszystko dokladnie naprzeciwko. ja nie ona tak, ja w prawo ona wlasnie chce w lewo, ja mowie spac, ona nie bedzie, ja mowie jesc, ona „ale ja nie jestem glodna” (po polsku!) ja mowie pic „ale ja nie chcem pic” (a picie w tutejszym klimacie jest bardzo wazne). w koncu juz po poludniu nie wytrzymalam i wydarlam sie na nia porzadnie, po czym zlapalam ja za ramiona, popatrzylam prosto w slepka i mowie „zaczniesz ty w koncu sluchac Mamusi???” a ona mi na to: „Sorry Mummy, I’m just trying your patience!*”
wszystko na ten temat. strzelilam karpika, odwrocilam sie na piecie i poszlam do kuchni. rechoczac.

————
* (dosl)przepraszam Mamusiu, ja tylko wyprobowuje twoja cierpliwosc.

a wlasnie ze wyklikam cala te notke jeszcze raz! ugryz sie Pan Panie Serwer czy ktokolwiek w Szanowna D***!

* o tesknocie za Moim Szczesciem w czasie przymusowej 3dniowej rozlaki pisalam juz TUTAJ i nie mam zdrowia powtarzac. bylo minelo dzieki Bogu i mam nadzieje ze nie wroci!

* Mniejszy w piatek skonczyl roczek:) ha! dostal kilka fajnych zabawek, kilka fajnych komplecikow ubranek:) ogolnie z jednym wyjatkiem (szanowna T, bratowa mojego meza. dlugo by gadac, ale nie dam jej tej satysfakcji i nie bede!) – bylo super. Mniejszy mial 2 imprezki, jedna dla kilku osobnikow z tzw. mojej czesci rodziny, a druga dla rodziny ze strony Mojego Szczescia.

* zaskakuje mnie Mniejszy rozwojem umiejetnosci ze tak powiem precyzyjnych. zakladanie i sciaganie zebatek z nowootrzymanej zabawki, pukanie mlotkiem w koleczki, wtykanie kijka w co popadnie, itepe itede. tak trzymac.

* Mniejszy wzorem swojej Siostry przemieszcza sie ruchem posuwistym na dupci. ciutke inaczej niz ona , ale jednak. w pogardzie majac raczkowanie:) oprocz tego podnosi sie z lezenia do siadu, wstaje przy scianie/meblu/ludziu, przemieszcza sie podtrzymujac sie czegoniebadz, chodzi przytrzymywany za raczki, zrobi kilka kroczkow trzymany za jedna tylko raczke:)

* pierwsze slowa Mniejszego oprocz mamamama i babababa i dadadada – mniamniamniamniam :)

* Wieksza sie rozgadala na calego! kazdy spacerek teraz to jest okazja do zadawania mnostwa pytan! ulubione sa dwa: „a kto to dal?” ( wzielo sie z wyjazdu do Polski i otrzymywania mnostwa prezentow. nastepnie sie zapominalo od kogo co bylo, no i stad pytanie:) teraz pytanie pada w stosunku do wszystkiego w okolo, a wiec pokazujac na drzewko, krzaczek, domek, pieska… itepe itede.) oraz : „And who else?” (to z kolei wzielo sie z proby przekonania Wiekszej do uzywania nocnika/toalety. probujemy naklonic ja do korzystania z nocnika mowiac: „jak zrobisz siusiu/kupe do nocnika to Mama bedzie BARDZO szczesliwa” „and Daddy?” „tak, i Tatus tez” „and who else?/i kto jeszcze?” – no wiec wymieniam imiona czlonkow rodziny blizszej i dalszej, co i tak nie skutkuje za dobrze, bo Wieksza z upodobaniem siura w pieluchy i o.)

* Mniejsza dalej nie potrafi skakac. hmmm… co z tym fantem zrobic nie mam pojecia, skonsultuje to na „przegladzie trzylatka” za dwa miesiace.

* tak tak, juz koncze. i mam taka prosbe – jesli ktos dotrwal do konca, bardzo serdecznie zapraszam do komentarzy. apeluje o chocby postawienie kropki! niech wiem kto mnie czyta! :))))


  • RSS