ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

Nowego Roku!
i obyscie ten stary rok zegnali w lepszej kondycji niz moja… wlasnie sie zasmarkalam, leci mi z oczu i z nosa i mam to wszystko w…!

Do siego!

no i po…

5 komentarzy

w sumie nie powiem zeby mi bylo jakos szczegolnie przykro ze juz po Swietach… nie wiem, nie umiem chyba przezywac normalnie Swiat bez tego, co zawsze bylo w Domu Rodzinnym… juz nawet nie chodzi o potrawy… z tym sobie jakos poradzilam. byly uszka, barszcz (z torebki, a co!), pierogi z kapusta i grzybkami (grzybki przywiozla mi w pazdzierniku Moja Siostra…), ryba po grecku, ryba z piekarnika, kutia i chleb. 7 potraw. dodatkowo keks, placek „salceson” (jedyny placek jaki znam, ktory udaje sie ZAWSZE i bez wzgledu na to czy ktos jest doswiadczony czy nie), pierniczki, ktore znowu sa twarde jak skala i ciasteczka-amoniaczki.
no i wszystko super… tylko… spiewac koled mi sie nie chce… po prostu wiezna mi w gardle i tyle… nie potrafie… skrzypiec tez nie wyciagam nawet… leza pod lozkiem i czekaja… na co?? nie mam pojecia…
pod wzgledem prezentow bylo bardzo bogato… Oliwka dostala dwa domki – treehouse i zamek z figurkami Dora the Explorer i przyleglosci, plyte DVD „Doodlebops”, tubke z cukiereczkami M&M (kupiona raczej ze wzgledu na ozdobke na czubie tej tubki – lokomotywa z „emka” na gorze, ubrana w mikolajkowa czape), lale-farmerke z przyczepionymi zwierzatkami, po nacisnieciu ktorych slychac odpowiednie wierszyki, rajtuzki, dwie bluzeczki, puzzle, rekawiczki, bransoletke, lale-Dore, ktora tanczy dwa rozne tance, bluzeczke i spodnie…uff… i jeszcze pieniazki. za ktore juz kupilismy zestaw Mega Blocks – CZarodziej z krainy Oz. oraz zwierzatka do arki Noego. dodatkowe, bo podstawowy zestaw juz z arka byl. jezscze zostalo pieniazkow, kupimy ubranka.
Dominik: kula ziemska, ktora spiewa i recytuje wierszyki po nacisnieciu guziczkow (wierszyki o zwierzatkach zamieszkujacych dany kontynent), ksiazeczke-szmacianke z grzechotka w srodku, kraba, ktory ma i lustereczko i grzechotke i piprztok, a poza tym po nacisnieciu – ucieka bokiem. kule sniezna nakrecana z melodyjka, ogrodniczki i bluzke, skarpetki, gryzak, kule z seri „Roll-around”, spiochy frotkowe, dwie pary rajtuzek, skarpety robione recznie, kamizeleczke rowniez robiona recznie. pieniazki, za ktore pewnie kupimy mu zabawke lub dwie i jak zostanie to ubranka. nie wiem czy cos jeszcze. aha, paczke ciastek:) ufff. no.
Moje Szczescie: sztruksowa koszule, bawelniane polo z dlugim rekawem, pas do portek, krawat z Rudolfem:), kapcie na zime ocieplane. pieniazki. czekoladki.
ja: pizamke flanelowa cieplutka, 7 i 8 sezon serialu „przyjaciele”, ksiazke do nauki jazdy figurowej na lodzie (???!!!), sweterek, szal czarny z rozami, dziergany recznie(!!!). pieniazki. czekoladki.

ufff. nadzwigal sie ten MIkolaj oj nadzwigal!!!:)))

Swieta…

3 komentarzy

przypomnialo mi sie co pisalam rok temu na blogach: TUTAJ… ciagle wszystko aktualne i podtrzymuje kazde slowo…

a jak jest w tym roku?

chce mi sie plakac i smiac… jednoczesnie… jest trudniej – mamy Dwa Male Brzdace do ogarniecia… jest wiecej radosci – bo mamy Dwa Male Brzdace…

niby nieduzo przygotowan, ale biorac pod uwage chroniczny brak snu – i to za duzo… jednak nie potrafilabym pojsc do sklepu i kupic gotowe uszka… wszystko inne – rybe, czy cokolwiek, tak, barszcz bedzie z torebki… ale uszka musza byc zrobione… koslawo, krzywo, niewazne. wazne ze sa zrobione. o. i lepilam te uszka oraz pierogi z kapusta i resztka grzybkow – do polnocy. ale jestem dumna z siebie i tyle. jutro od rana upiec keks, jeszcze jakis placek, zrobic kutie, rybe po grecku i jeszcze jakos inaczej… i juz. w miedzyczasie – ubrac choinke… zaczniemy pewnie juz dzis… moze sie uda skonczyc nawet? a jutro rano Oliwka zejdzie z pieterka i krzyknie: „krimes!!!” co oznacza „Christmas” :) i trudno ja winic ze woli powiedziec jedno slowo niz nasze dwa – Boze Narodzenie…

zyczymy Wszystkim Wam spokojnych, cudownie zamyslonych Swiat Bozego Narodzenia… niech Narodzi sie Jezus dla kazdego… w jakis cudny sposob, gdzies w glebinach serc… niech znajdzie przytulny, zaciszny katek… zeby nieprawdziwe staly sie slowa koledy: „nie bylo miejsca dla Ciebie…. w Betlejem w zadnej gospodzie…”

no ladne kwiatki sie tu porobily!! normalnie mnie serducho wysiudalo z bloga! dobrze ze choc zdjecie jeszcze trzyma, ale to przeciez tylko juz taka formalnosc! no no no. musze ja tu lapa tupnac widze!! jakem Lucky!
co sie dzialo? ano juz przeciez wszystko wiecie – pewnego dnia, jakies pol roku ludzkiego temu przyprowadzili do domu nowego mini-ludzika. krzykacz wiekszy niz poprzedni… mysle sobie: no no, czy czasem o mnie nie zapomna???… na poczatku bylo trudno.. zdarzaly sie nocki kiedy mnie nie wypuscili z klatki, oj nie podobalo mi sie to!!! ale po kilku dniach juz wszystko wrocilo do normy. no cale ich szczescie!
a Wiekszy ludzik zaczyna mnie zaczepiac! normalnie glaskac chce, ale ja jeszcze nie do konca jej ufam… wiec wprawdzie pozwalam sie dotknac, ale zaraz potem uciekam… nie zebym sie bal, ot tak na wszelki wypadek. o.
w sumie nie jest wcale zle, czasem zapomna schowac jakas fajna zabawke – a to pudelko pomalowane przez Wieksza na kolorowo (kredki nietoksyczne), a to jakies klocki – zawsze cos nowego:)
no i musze przyznac – pamietaja o mnie! ostatnio nawet ta Wieksza przynosi mi listki salaty i cykorii! ha! dobrze ja sobie wytresowalem a co!
i jeszcze tego Mniejszego sobie tez wytresuje… chociaz on to ma takie chochliki w oczach caly czas – jak sie we mnie tak wpatruje to az sie boje pomyslac co by to bylo gdybym nie byl bezpiecznie zamkniety w klatce…

zastanawiam sie jakbym sie czula gdybym to ja miala 85 lat i gdyby to moje dzieci (ktore maja swoje dorosle dzieci… ktore to dzieci bym im tak w ogole wychowala… bo przeciez rodzice poszli do pracy… ) nagle stwierdzily ze juz im ze mna zle mieszkac (mimo ze bym mieszkala w dobudowce z oddzielnym wejsciem…) i kupilyby mi dom, nowy piekny… i gdyby to moje dzieci nie pozwolily mi sobie poplakac nad wlasnym losem…

niewdzieczne dzieci??? przeciez kupily dom…

boli?umyj!

1 komentarz

Oliwka: pety! pety!
Mama: skarpety masz tak? rozowe?
Oliwka: zowe!
Oliwka: boooli!!!
Mama: gdzie, pokaz?
Oliwka – pokazujac na ramie: boli!!!
Mama: ojojoj, no i co teraz bedzie??
Oliwka – podchodzi do umywalki: myju myju!
Mama: to jak umyjesz to cie przestanie bolec??
Oliwka: tak!!!!

no i czym ja sie podniecam? ano tym… ze wszystko bylo po polsku!

… poza tym ze bylismy na sniadaniu ze Sw Mikolajem… ha… dumnie sie impreza nazywala, byly placki takie bo ja wiem co to? racuszkowe jakies czy co, pancakes. robta se z tym co chceta, ja nie wiem jak to przetlumaczyc. nalesniki? eee. no i potem bylo troche zabawy, takie niby wience Bozonarodzeniowe co sie je na drzwi wiesza robilismy z papieru… taaa… robilismy… Oliwka babrala sie w kleju, i paciala nim po calym kolku a ja probowalam jak najszybciej zapelnic je bibulka, bo (o naiwna!) myslalam ze jak juz miejsca nie bedzie to Mala przestanie paciac. akurat. po wierzchu mi paciac zaczela, a w nosie, zabralam i juz. Oliwka nie lubi slow : koniec, wystarczy juz. a wiec chwila placzu. to do drugiego stolika – domki piernikowe budowac. ja nie wiem czy to z piernika czy nie, ale takie ciastka byly i spoiwo. wiec siadla Matka przy stoliku wraz z Dzieckiem… Oliwka w pogardzie miala ciastka, spodobaly jej sie ozdobki – zelki, cukierki-fasolki, pianki… przy czym ich wcale nie jadla – o nie, tylko sie nimi bawila… a ja mialam frajde budujac pierwszy w zyciu domek piernikowy… jakos nawet mi wyszedl i sie nie zawalil! ha! po czym usiedlismy wszyscy na macie i pospiewalismy, potem posluchalismy opowiadania o tym jak to Mysz sie wprowadzila do Piernikowego Domku, i zjawil sie Swiety Mikolaj… taaaa… no mloda troche edycja tego Mikolaja, ale sie nie bede czepiac. brode mial, czapke i stroj ogolnie tez no to co. o dziwo – MOJE DZIECI NIE PLAKALY!!!!ha!!!

a po poludniu wizyta u lekarza. nic sie nie dzieje – ot po prostu Dominiczek skonczyl pol roczku… matko jedyna, ale ten czas leci…
no wiec dziecie moje „malutkie” ma 72cm dlugosci i wazy… 9200g… kruszynka taka no… :)))
zaszczepiony, poplakal troche i w samochodzie zasnal…
ida mu kolejne zeby, sa widoki na wampirka bo po gornej prawej dwojce na horyzoncie widac jedynki i lewa dwojke przy czym ta ostatnia sie zdecydowanie wysuwa na prowadzenie… kupilam zel na dziaselka ale nie pomaga mu wcale bidusiowi… ech… jak to jest ze przy Oliwce wcalesmy nie zauwazyli nawet tego ze sie zeby „rznom” a Dominik tak cierpi????

… ze byl! Sw. Mikolaj. zostawil mi pod poduszka pare slicznych kolczykow-gwiazdeczek:o)
Oliwce:
* zestaw 3 laleczek-trojaczkow (???)
* puzzle-literki i cyfry
* 2 ksiazeczki z odkrywanymi obrazkami
* roll-around-balls (nibypileczki z rozmaitosciami w srodku)
Dominikowi:
* samochodzik-woz strazacki gumowy
* roll-around-balls (j.w., tylko glownie z rozaitymi „srodkami lokomocji”)
Oliwka ochala i a

chala przez calutki dzien, na drzemke udala sie z wszyskimi trzema laleczkami, nocke przespala z jedna, dzis drzemke tez z jedna z lal:)
Dominik po wstepnym obslinieniu swoich zabawek, zaczal sie bawic lalka ktora dostala Oliwka. bez sprzeciwu w zasadzie z jej strony:) ale z zabawek to on najlepiej lubi:
* swoje nozki(praktyczne, zawsze ma przy sobie)
* moje wlosy
* moje ucho
* firanke
* oparcie krzesla
* papier…
taaaaaaak… i co ty na to Swiety Mikolaju???

c.d. …

4 komentarzy

pyta Mailinka jak Oliwce sie parada podobala…
poczatkowo wcale. za glosno bylo. straz pozarna brala udzial – wlaczyli syreny.. a parada idzie powolutku… wiec powylo nam przed nosami… Oliwka zatykala uszy rekami i chciala do domu. natomiast pozniej, jak juz te wyjce przejechaly, a zaczynaly isc orkiestry, badz tez pojazdy rozmaicie ustrojone, platformy z dzieciakami i postaciami bajkowymi… ponadto przystojny na-oko-pieciolatek zaoferowal miejsce obok siebie na kocyku, to Oliwka nie chciala isc do domu:) ha!
Sw.Mikolaj przejechal pomachal i tylesmy go widzieli…
no zobaczymy, moze tej nocy jakis slad po sobie zostawi…

bylismy w sobote! zimno jak piorun, ale …
parade06.jpgparade08.jpgparade11.jpg

a na koniec…

santa1.jpg

tak tak, Sw. Mikolaj z komina wyglada! no ok, zdjecia kiepskie, ciemno bylo!:)


  • RSS