ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

warto zyc…

2 komentarzy
dla takich chwil:
uscisk.jpg

i oby im nigdy nie przeszlo…

ozesz!!!!

2 komentarzy
no tak, mozna sie bylo spodziewac, ze jak tak bedzie mi sie smarkac i kichac i prychac i kaszlec w otoczeniu, to w koncu i mnie zmoze… cholerka. nie mialo kiedy??? za 2 dni impreza! pierwsza od dwoch lat!!! nie ma bata, ide i koniec!!!! wrrrrrrrrrrrrrr wstretne katarzysko a sio!!!!

1 komentarz

wczoraj wlasnie minelo 3 tygodnie odkad Oliwka zaczela kaszlec. i kaszle i kaszle, w tym czasie bylismy 2 razy u lekarza, pluca czyste… w ogole – bawi sie dosc normalnie, je dosc normalnie, tylko tak straszliwie kaszle ze az czasem wymiotuje… najgorsze sa noce…
wczoraj w przyplywie rozpaczy kupilam Pulmex… i stal sie cud… 6 godzin przespala. ciagiem. za to o 3 rano zaczela kaszlec… dalam jej syropu – zwymiotowala go, bo zaczela tak kaszlec… ogolnie nie wymiotuje tylko wtedy jak kaszle tak mocno…ech…
juz sama nie wiem… trzy tygodnie to mi za dlugo jakos sie wydaje…
ech…

tadam!!!!

1 komentarz
teatrzyk Dominisiowy ma zaszczyt przedstawic…
sztuke pt. „aaaa!!!! zabki… dwa?”
wystepuja:
DOminik
zabki
zmeczeni Rodzice
Dominik (od tygodnia): „buuuu!!! uaaaaa! uaaaaaaa!”
Rodzice: ciiii, aaaa, kotki dwa, aaa, ciiii…
zabki (dwie dolne jedyneczki): malo nas malo nas…
Dominik (w sobotni poranek): uaaaaa! (otwierajac szeroko buzialek)
Rodzic (mama):aaa!!! jestes draniu!!! to przez ciebie!!! wszystko przez ciebie!!!
Rodzic (mama)do Rodzica (taty): wiesz co???
Rodzic (tata):nieeee…???
Rodzic (mama): Dominik bedzie mial trzeci zabek!!!!
(i w taki oto sposob wyjasnila sie sprawa placzow i krzykow Dominika, ktore to nasilily sie w ostatnim czasie… a Dominik – miesiecy 5 i 10 dni – powiekszyl swoj stan posiadania o trzeci zabek „na horyzoncie” :o) )
kurtyna.

jak ten czas leci…
usiluje ciagle wprowadzic Dominikowi jakies w miare stale jedzonko – za namowa lekarza, ktory stwierdzil zeby zaczynac juz (Dominik jest fest chlop, mleko to mu wystarcza na 2 godziny gora…). no i latwo powiedziec… Dominik wytrwale pluje i otrzasa sie na to jedzonko. probowalam kaszke ryzowa, gotowane jabluszko i gotowana marchewke… niestety – guzik z petelka…
dzisiaj w przyplywie rozpaczy dalam mu chrupke kukurydziana… krzywil sie niemilosiernie, ale zjadl. (kaszki w ogole nie przelknie, pluje! to samo z jablkiem i marchewka)
dostaje tez ok 2 razy dziennie butle mieszanki… niestety mimo wysilkow z mojej strony – picie herbatki melkopednej 3 razy dziennie, przystawianie Dominika do piersi kiedy sobie chcial, czyli nawet i co godzine… – mleka mu nie wystarcza mojego… nie zebym nie miala mleka – mam. ale przeciez on wazy juz pewnie z 9kg… niektore roczne dziecko tyle wazy… a roczne dzieci jedza juz wszystko… wiec co sie dziwic ze samo mleko go po prostu nie syci na dlugo…
ale plakac nie bede… jest mi smutno, bo mialam nadzieje ze tym razem mi sie uda… no udalo mi sie o miesiac dluzej niz z Oliwka…
poza tym DOminik jest cudnym brzdacem… ciekawski taki, wszystko bierze w raczki i oczywiscie wszystko laduje w buzce… ma dwa cudne dolne zembiska:) a smieje sie z dolkami w polisiach:) jest pulchniutki, ale nie ma brzuszka odstajacego tak jak to miala Oliwka – jemu wszystko w uda poszlo:)
smieje sie czesto i chetnie, lubi podskakiwac na rekach Mamy lub Taty:)
ech…

a Oliwka kaszle. juz mam dosc, juz ponad dwa tygodnie tak kaszle i kaszle… po tygodniu kaszlu bylismy u lekarza, przebadal i stwierdzil ze przeziebienie. no wiec czekamy, moze to kiedys przejdzie??? jak do soboty nie minie to idziemy znowu do lekarza… niech cos wymysli madrala jeden.
najgorzej na noc – wczoraj 3 godziny kaszlala…
poza tym jest pelna sprzecznosci – chwilami slodka taka ze ja do rany przyloz, posluszna, pomaga mi caly czas… a czasami maly diablik z niej wychodzi… no ale to chyba tak juz bedzie. zreszta chyba wcale bym nie chciala zeby taka byla cichusia i „niewidoczna”… no coz – trafil mi sie urwis i tyle:)))

zanim mialam wlasne dzieci wiele rzeczy wydawalo mi sie nie do pomyslenia. np. jak to mozliwe ze dziecko w sklepie sie kladzie na podloge, tupie lub wyczynia inne takie sztuki… jak to mozliwe ze dziecko wywala wszystko z szafek i szuflad… jak to mozliwe ze … taaaa… lista byla dluga… zycie weryfikuje poglady… juz wiem jak to mozliwe. po prostu – gdy sie ma w domu „zywe srebro” wszystko jest mozliwe… chwilami juz nie wiem co robic, czy smiac sie czy plakac…
ot chociazby wczoraj. poszlam na gore doslownie na kilka minut – zmienic pieluszke DOminikowi. wracam, patrze i… wlos mi na glowie sie zjezyl… Oliwka stoi NA BRZEZKU stolu szklanego ,takiego co to trzyma sie na przyssawkach tylko… slabo mi sie zrobilo, a ta stoi i sie smieje… a przeciez mogla runac razem z tym stolem, krzywde sobie zrobic… na porzadku dziennym jest stawanie na mniejszych stolikach… dokladnie wie ze nie wolno, jak wejdzie od razu mowi „get down!” (tak reaguje jej Tatus). najgorsze jest to, ze ona wcale nie slucha tego co sie do niej mowi, usmiecha sie tylko slodko i tyle. nie wazne czy mowie spokojnie czy krzycze, reakcji zero…
a z drugiej strony potrafi byc taka grzeczna, mowic dziekuje, prosze…zbierac zabawki z podlogi, wyrzucac do kosza brudne pieluchy Dominikowe…
a za 5 sekund podnosi mrozacy krew w zylach okrzyk bo ktos jej powiedzial ze czegos tam nie wolno…ech… jak ja z tego wszystkiego nie zwariuje to bedzie jakis cud…

oba smarkate zasmarkane sa. Dominik zakaszlany bardziej, tzn z nosa mu splywa do gardziolka i tak to wychodzi… biedaczysko tak mu ciezko odkaszlac, chwilami juz placze bo nie daje rady kaszlec… dobrze ze to nie caly czas tak, ze to kilka razy na dzien… ech… syropek dostaje, musi mu pomoc przeciez. w sobote bylismy u lekarza i stwierdzil przeziebienie. tzn wirusek. no i o.

obserwujac czasem zachowanie Oliwki w stosunku do Dominika oczy zachodza mi mgla… ona mu na wszystko pozwala. jak leza obok siebie to ona trzyma glowke nieruchomo zeby sobie Dominik mogl zlapac to za nos to za oko… Dominik ciaga za wlosy – Oliwke tez – czasem tak ja mocno pociagnie ze ta az placze… ale mimo wszystko podchodzi do neigo obejmuje, caluje… co w dobie grypy i przeziebien nie jest najlepsze no ale …
i tylko sie modle coby im te wielkie miloscie nie przeszly. nigdy!

Na Litosc Boska!!!!
Czym mozna sprac Kubusia???!!! z dywanu?????????

(o sok chodzi oczywiscie!!!)

wczoraj: 57 dzieciakow, gora cukierkow rozdana:) zeszloroczny „rekord” zostal pobity o 5:)
Oliwka=Czerwony Kapturek pierwszy raz wyruszyla z Tatusiem na podboj! wrocila z niezlym rezultatem. oprocz tego – podbila serca wszystkich napotkanych ludzi – strojem oraz… zachowaniem! tak tak, ta moja zlosnica uparciuch i przekorek po otrzymaniu „dobrosci” gromko zakrzykala: „thank you!!” i (jesli sie gospodarze spozniali) „you’re welcome!” i „baj baj!” i „see ya!” :o) taka mam kulturalna coreczke!!!

a dzis…???
wspomnienia mnie gryza…
bo Wszystkich Swietych w Polsce to…
a tu…


  • RSS