ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2005

no i o!

5 komentarzy
i sie zestarzalam.
3swieczki.jpg
liczba swieczek symboliczna… ech…
nic to baska – jakos to bedzie. przeciez „jest nas dwoch-ja i moj Brzuch” :o) ha! a tak serio – jest nas wiecej nawet i swiat jest kolorowy! i piekny! i slonko swieci o!!!

a Wielkanoc byla… taka spokojnie radosna… nasza. mimo ze Oliwka w kosciele spokojna byc nie chciala… mimo ze nie bylo Moich Kochanych… z radoscia stwierdzilam, ze… dobrze mi tu jest. z Moim Szczesciem, z Oliwka, z Brzucholem… z Luckym… dobrze mi…

a bylo tak:
Sobota:

swieconem.jpglapka.jpgmazurek.jpg

Niedziela

stol1.jpg

a pozniej pojechalismy do Rodzinki i dzieciaki szukaly swoich Wielkanocnych koszyczkow, kroliczkow….

kosz11.jpgkosz12.jpg

:O)

kartka1.jpg
… oby w spokoju i pokoju…
… bez niepotrzebnych nerwow ze sie z czyms nie zdazy…
… pelnych Milosci…
… i Radosci!!!

i…

smacznego jajka, mokrego dyngusa i wesolych krooliczkow:)
kroole.jpg

*

4 komentarzy
poradze sobie. wiem. przeciez przed urodzeniem sie Oliwki nie mialam pojecia nawet o tym jak sie zmienia pieluche, itepe itede. (doszlo do tego ze jedna pieluche zmienialismy wspolnie z Moim SZczesciem – on trzymal nozki ja zmienialam lub odwrotnie:P ) i jest dobrze. bylo ciezko, ciagle chwilami jest ciezko, ale jest dobrze. i tak jak fraszczaki pisaly w komencie – nikt nie powiedzial ze ma byc miodzio:) i ja to wiem. tylko chcialabym zeby ktos dal mi pewnosc, ze sobie poradze jakkolwiek ciezko by nie bylo…

a to najnowsza praca Oliwki… :) (uwielbia siedziec przy „normalnym” stole na krzesle i rysowac!)
rys_o.jpg

-1

5 komentarzy

bynajmniej nie stopni Celsjusza. to jest dol sinusoidy…
dopadlo mnie takie sobie czarnowidztwo. panika. jak zwal tak zwal…
1. brak cierpliwosci… krzycze, karce… potem dziwie sie skad u Oliwki nerwy. nie wazne czy mam powod czy nie. po co sie drzec?
2. na dokladke do 1. dochodzi swiadomosc ze czas w ktorym do rozbrykanej i chyba mimo wszystko szczesliwej Oliwki dolaczy Brzdac. i tu sie zaczyna…
a). jak Oliwka zareaguje? bedzie zazdrosna? pewnie bedzie, oby tylko nie do przesady… oby jej przeszlo przynajmniej czesciowo po jakichs 3 miesiacach…
b). jak zareaguje ja? jak zareaguje Moje Szczescie?
c). czy znajdzie sie we mnie taka sama milosc dla Brzdaca, jaka mam dla Oliwki? czy da sie Milosc podzielic na pol? czy sie narodzi nowa?
d). JAK JA SOBIE PORADZE????!!!! na pomoc moge liczyc jedynie MOjego Szczescia i to przez pierwsze 3 tygodnie, potem on pojdzie do pracy a ja… jesli Oliwka nie bedzie przesadnie zazdrosna to sobie jeszcze jakos przynajmniej potrafie wyobrazic. co jesli bedzie? i w porze karmienia Brzdaca bedzie mi wyczyniac rozmaite sztuki???
e). i jeszcze duzo duzo wiecej…
no dol. dol jak cholerka… :(

palma.jpg

ciekawe dlaczego udaje sie Oliwce siusiac do nocnika tylko rano, tuz po przebudzeniu??? (poniedzialek, sroda, czwartek i piatek!!!)
wczoraj bylo kilka „falszywych alarmow” – Oliwka mowila „fu-fu” i „go”(=isc) – ladowala sie pod bramke blokujaca dostep do schodow. po czym szlysmy na gore, sadzalam na nocniczku i… nic… :)
ja naprawde sie nie denerwuje, naprawde nie chce przyspieszac i w ogole. nastawiona jestem na dlugie przyzwyczajanie Oliwki do nocnika, i szczesliwa jestem jak w ogole cos sie w tym nocniczku znajdzie:)

zaczynam podejrzewac ze „fu-fu” znaczy przede wszystkim „to drugie” ale rowniez moze oznaczac:
* puszczenie baka
* siusiu
* nocnik.

po zdjeciu pieluszki mowie do niej: „Oliwko idziemy zrobic ‚fu-fu’”, po czym Oliwka bez problemow drepce do lazienki i paluszkiem pokazuje na swoj nocnik. skojarzenia znaczy sie posiada dobre:)

otoz spacerek zaczynamy slicznie, Oliwka w wozeczku, dochodzimy do parku – Oliwka zaczyna sie szarpac za pasek. wypinam. i co sie okazuje? wozek ma lezec na ziemi. a nie zeby na kolkach stal – no kto to widzial takie cos??? a najlepiej w ogole to sie go przewraca i podnosi. i przewraca i podnosi. i tak z (n+1) razy. i czemu sie mama wscieka? ze co? ze sie wybrudzi??? eeee??? naprawde??? jedyny sposob na przesuwanie sie do przodu – popchnac porzadnie wozek zeby odjechal. po „dogonieniu” wozka – popchnac raz jeszcze. Oliwka sie smieje i idzie za wozkiem, i w ten sposob pokonuje calkiem niezle kawalki drogi:o) teraz znowu seria przewrotow wozka i podnoszenie (miesnie wyrabia sobie Madra DZiewczynka) az sie znudzi (mnie, nie Oliwce oczywiscie) – podnosze wozek i znowu pcham mocno. i znowu podchodzenie do wozka, no to jeszcze raz wrrrrruuuuuu!!!!!! i tak dalej i tak dalej, az do (niepotrzebne skreslic…):
* konca alejki parkowej
* momentu kiedy sie Oliwka wladuje w najwieksza kaluze i z rozmachem w niej usiadzie…
w przypadku opcji drugiej – Oliwka laduje w wozeczku i w tempie przyspieszonym konczymy spacerek. opcja pierwsza konczy sie wladowaniem do wozeczka zwykle (bo z koncem alejki zaczyna sie ulica a uparciuch maly samochody bardzo lubi….) i kontynuacja spacerka w normalnym, srednim, tempie :o)
dzisiaj akurat zastosowana zostala opcja druga. po przyjsciu do domu okazalo sie ze kaluza miala w sobie duzo wody – mokre byly spodnie pseudopolarkowe, rajtuzki i podkoszulka. no! :o)

Oliwka ma swe wlasne pojecie spacerku… zwykle wybieram te sama trase – ot tak zeby w sumie byc na powietrzu przynajmniej od 30 do 45 minut. od momentu kiedy zaczela chodzic, wypinam ja z wozka gdy wchodzimy na nibyparkowa alejke (tutaj parkiem nazywa sie cos co ja bym nazwala lasem, oraz w rownej mierze takie cos co ma 3 drzewa… ).Oliwka wie o tym juz i od dwoch czy trzech dni – szarpie za szelki wozka w chwili kiedy wchodzimy na te alejke. i od tego momentu zaczyna sie oliwkowa wersja spacerku:) trzeba:
* pogmyrac rekami w sniegu
* usiasc na sniegu ze 100 razy:)
* stanac i stac jako ten slup soli
* zlapac za raczki wozka i przewrocic na ziemie (tak z 10 razy)
* podreptac z usmiechem w przeciwnym kierunku
* znalesc szyszki…
szyszki.jpg
w efekcie – stoimy w miejscu, lub przesuwamy sie w tempie 2 do przodu 3 do tylu…

ale szyszki fajne sa!!!

i ja wiem ze jeszcze droga dluga i ciernista! wiem i wcale sie pieklic nie bede. tym bardziej ze jakies 80% dzieciaczkow sie „uwstecznia” przy pojawieniu sie kolejnego Babelka. przyjelam do wiadomosci i juz. i naprawde mam cierpliwosc i wyrozumialosc. i te takie tam. do tego tematu. ale jak uslyszalam ten sliczny odglos (hihihi) to lza sie w oku zakrecila!!! pierwsze siusiu w nocniczku!!! ha!!! i brawo moja Duza Mala Dziewczynko!!!

  • RSS