ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

pokusy…

5 komentarzy
ze spacerkami to jest tak. ja nie lubie isc tak calkowicie bez celu – chyba ze za cel sobie obieram zrobienie jakiegostam kolka i juz. zwykle jednak wybieram sobie cel – przewaznie jakis sklep… tak bylo i dzisiaj… skoro juz sie dociera do sklepu – zwykle sie cos kupuje. drobiazg. teraz mam wymowke – kupuje drobiazg dla Oliwki bo marudzi. ta, akurat. ona by byla calkiem spokojniutka:) to mamie sie marudzi… :)
no wiec – zeby sie Oliwce (czytaj: mamie) nie marudzilo, oto co dzisiaj nabyla za przyslowiowy grosik:
torebka3.jpg
jak tu nie kupic??????
nas dokumentnie. i to co z tego ze w TV podali ze spadlo 10cm – pod naszym domem snieg siegal do pol lydki, a czasem i wyzej. po obu stronach podjazdu haldy sniegu siegaja po szyje. jak chodniki wygladaja nie musze mowic… a wlasnie ze powiem! bo trafia mnie jasny… !!! zeby wcale nie odsniezyli – sprawa jasna, biore sanki, Oliwke na nie laduje i po klopocie – to nie, odsniezaja! w ten sposob, ze gdzie sie konczy chodnik i jest przejscie przez ulice – sterta sniegu skutecznie uniemozliwia normalne przejscie przez ulice. a wiec w tyl zwrot i znowu komus po podjezdzie trzeba lazic!!! kilka razy przenioslam wozek z Oliwka, bo odwrotu nie bylo. zielone swiatlo mi „ucieklo” bo nie zdazylam w ogole dostac sie do jezdni!!! tak mnie to zbiesilo, ze w ramach protestu poszlysmy sobie do McDonalda! a co! kupilysmy sobie na spolke „Happy Meal” i w nagrode – slicznego kucyka z serii „My Little Pony”.
pony1.jpg
z grzebyczkiem.
pony2.jpg
Oliwka nie wypuscila kucyka przez cala droge spowrotem, co przyplacila zmarznietymi lapkami bo sobie rekawiczek na rece zalozyc nie dala.
odkrylam rowniez bardzo smaczna rzecz w tymze oslawionym McDonaldzie – jablko z karmelem (w karmelu sie macza to jablko). palce lizac! naprawde pyszne!!!
i w taki oto przemily sposob odreagowalam sniegowe zwaliska na chodnikach… sie toto teraz topi i bardzo dobrze !!! wrrr!!!!

do naszej Oliwki to pasuje jak ulal. dzis w sklepie juz przezywala apogeum chyba. do kazdego – doslownie KAZDEGO – czlowieka napotkanego mowila gromko: haj, lub baj, w zaleznosci od humorku chyba. oraz slala caluski. wszystkim. a co. ludzie sie do niej usmiechali, zatrzymywali sie przy niej, no nie wszyscy ale z 90% ludzi. taka mamy towarzyska dziewczynke… :o)
w tymze sklepie kupilam sobie kurtke. jest to wyczyn nie lada ze wzgledu na rozmiary mojego Brzucha. ze wskazaniem na powiekszenie. tutaj o ociepleniu przed Wielkanoca nie ma o czym marzyc, a moja ulubiona jesienno-zimowo-wiosenna kurtka (zimowa do -10C) jest juz niestety „cokolwiek” za ciasna. „na wdechu” zapinam, choc tak naprawde to z tym wdechem teraz to lipa jest. oraz w posiadaniu mam kozuch. rozmiarem pasowalby nawet gdybym nosila blizniaki, ale mankament – jest mi w nim za goraco!!! ostatnio juz rozwazalam mozliwosci zakladania bluzki z krotkim rekawkiem pod ten kozuch,bo naprawde nie dawalam rady!
a nowa kurtka ma odpinana podpinke, mozna miec te podpinke w formie kamizelki lub z rekawami, mozna nosic sama podpinke, mozna z kurtka, a mozna sama kurtke. napisali 6w1. (liczylismy: kurtka, podpinka, kurtka+podpinka, kamizelka, kamizelka+kurtka, oraz kurtka z kapturem).
no to sie pochwalilam. :)

pop-onz

3 komentarzy
sie nazywaja tak najnowsze zabawki Oliwkowe. kupuje sie oddzielnie zestawiki mniejsze lub wieksze a wszystko mozna razem zczepiac (sczepiac?) bo pasuje. najpierw byl zestawik 3-elementowy…:
poponz2.jpg
aby przetestowac czy wzbudzi toto zainteresowanie Delikwentki :) wzbudzilo. doszedl zestawik wiekszy- 4-elementowy:
poponz1.jpg
zabawka jest niezla, Oliwka lubi pojazdy (ma to po mamusi, ja swego czasu „musialam” miec samochodzik, taki wyscigowy to byl…) wie juz tez ze toto powinno sie zczepiac do tzw. kupy, probuje i prawie jej sie to udaje:)
poponz4.jpg

okazyjnie kupilismy tez zestawik „farma” – stodola skladana, kilka zwierzatek, farmer i costam jeszcze, ale czeka ten zestawik jeszcze kilka dni, zeby nie wszystko nowe na raz:)))

oczywiscie jak kupujemy zabawki to… nadrabiamy ten czas kiedy to my bylismy mali ale takich zabawek nie bylo… :))) jeszcze jeden plus „posiadania” w rodzince Maluchow:)

no i siem stalo – po tych napadach obzarstwa, chcicach i w ogole, okazalo sie ze jestem o 2kg za mocno na plusie. i prosze sobie uprzejmie darowac gadki typu: bylo tyle nie jesc, a nie mowilam, itepe itede. ja nie tragizuje, stwierdzam tylko fakt i tyle. wariatka na punkcie kilogramow nigdy nie bylam i mam nadzieje ze tak mi zostanie.
poza tym wsio w porzadku, Brzuchol jest idealny jak na swoj wiek, USG robione w 20.5 tygodni pokazalo ze Maluch jest rozwiniety prawidlowo (pomiary wskazuja na 20/21 tydzien). serduszko dziabie ladnie rowno miarowo i w dobrym tempie.

wczoraj Oliwka tez miala „przeglad” i wyszlo co nastepuje:
* waga 14.5kg (lekki szok, aczkolwiek tak obstawialam…)
* wzrost 86cm, z naszych pomiarow wynikalo 87-88cm, ale sie nie bede klocic.
* zostala puknieta w kolanka w celu sprawdzenia odruchow – bardzo jej sie to podobalo:)
* obsluchana, obpatrzona – wszystko gra.
* zaszczepiona – tutaj naprawde wielkie brawa dla pani pielegniarki, kolejny raz szczepienie i kolejny raz Oliwka prawie tego nie zauwazyla. a przeciez musiala poczuc to uklucie chyba nie? nawet sie nie skrzywila moja dzielna dziewczynka!!!!

serduszka… :) bo ja bardzo lubie walentynki. bardzo lubie serduszko.
Moje Szczescie tradycyjnie sprawil mi nowa pare zlotych kolczykow… :)
serd.jpg
bo coz innego moglo dostac … serducho?:)
a ja dzis sie zrewanzowalam serduszkowym… obiadem… :o) bo przeciez ciasto na spod pizzy, wlasnorecznie zagniecione, jest takim wspanialym… materialem tworczym…
a wiec wykonalam 2 duze serca…:
pizza.jpg
oraz 3 malutkie:
pizza3.jpg
a po upieczeniu:
pizza_up2.jpg
i wdziecznie na talerzykach, z keczupem:
pizza_up1.jpg
do tego DESEREK
serduszkowo… bardzo serduszkowo… :o)
bluzka.jpg
zakrzyknelo moje Dziecie piatkowym popoludniem i paluszkiem pokazuje na pieluche… !!!
„czyzby czyzyk?” mysle? ale sama sobie nie wierze. rada-nierada, biore Dziecie i wspinamy sie po schodach (13 na psa urok). kladziemy zafukana Pannice patrzymy – no kupa jak malowana!!!

w zasadzie zaczelam juz myslec o tym zeby przytachac nocnik z piwnicy (nocnik rodzinny ze tak powiem, fajne drewniane krzeselko z oparciem, prawdziwy tron!) ale jeszcze myslalam ze moze za wczesnie (brakuje mi cierpliwosci…). ale jak fu to fu – bedzie nocnik!!!

dobrze ze Oliwka jeszcze nie umie czytac…
ble.jpg
i wcina te jogurtowa kaszke az jej sie uszy trzesa :))))

czas…

2 komentarzy
wkraczamy w dwudziesty trzeci tydzien… sama sobie nie wierze, i w ogole jak to sie dzieje ze to tak szybko mija???
nie nadazam… chyba za sama soba nie nadazam…
***

Oliwka probuje budowac wieze z klockow=szescianikow Fisher Price, ktorych ma niezliczona ilosc. trzy klocki ustawi jeden na drugim. czasem w trakcie jej sie rozwali… ale i tak jestem dumna i blada…
probuje tez budowac wiezyczki z klockow takich wiecej „normalnych” – lego lub mega blocks. ciagle jej tutaj najlepiej wychodzi wywalanie wszystkich klockow z pojemnika/torby, tudziez rozczepianie zlaczonych klockow… oraz oczywiscie – szukanie klocka zoltego i czerwonego :o) ale juz potrafi zczepic 2 klocki ze soba… :) budujemy razem. Moje Szczescie w tym przoduje :) mamy frajde wielka. wszyscy.

***

z pamietnika ciezarowki:
odkad minely nudnosci czuje sie calkiem niezle. w porownaniu z ciaza nr1 – jest nawet lepiej. pod wzgledem „gastrycznym” przynajmniej. bo pod innymi wzgledami… ciagle mam wrazenie ze miednica mnie sie rozwali w drobny mak… poprzednio tak nie mialam… teraz – przewrocenie sie z boku na bok nastrecza wielkich klopotow czasami…
no i sinusoida nastrojow… piekna sprawa :P


  • RSS