ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

aktualnosci…

1 komentarz

1. keks juz zrobiony wiec przepisow nie trzeba.choc i tak nikt sie nie kwapil:(
2. Oliwka doskonali trudna sztuke chodzenia – wczoraj opracowala wchodzenie po schodach:)
3. idzie nowe…

* potrzebuje pilnie dobrego przepisu na keks!

* zycze wszystkim udanej zabawy, a kto sie nie wybiera nigdzie – przytulnego mieszkanka, bliskosci ramion do wtulania, lampki szampana i dobrego czasu:)

* w Nowym Roku – samych milych niespodzianek

* czy ja wspominalam juz ze Oliwka na Boze Narodzenie zaczela chodzic -na calego???!!! mam w domu lazika! he!!!

nie bylo miejsca dla Ciebie, w Betlejem w zadnej gospodzie…”
mowia ze nie bylo mrozu bo nie ten klimat. i ze wszystko bylo inaczej niz nam sie wydaje.
a przeciez zamrozone musialy byc serca tych, do ktorych drzwi pukal Jozef… przeciez widzieli ciezarna kobiete… po prostu nie chcieli klopotu w swoim domu. takie narodziny to przeciez tylko klopot… wiec zatrzasneli drzwi… tak najlatwiej. przeciez nie moge na siebie brac tej odpowiedzialnosci… przeciez… tak. uspokoic sumienie, zagluszyc, niech nie krzyczy…

„…i narodziles sie Jezu, w stajni w ubostwie i chlodzie…”
juz dluzej isc nie moga… Malenki Jezus zaraz przyjdzie na swiat…
nagle ujrzeli schronienie…
czy to byla szopka czy to byla stodola… niewazne… mialo dach…
bylo zimno… a moze wlasnie byl upal…
czy przyszly zwierzatka i ogrzewaly Dziecie, czy nie… czy to jest najwazniejsze???

„…nie bylo miejsca – choc szedles, jako Zbawiciel na ziemie…”
najwazniejsze ze nie znalazl miejsca. nigdzie.
nie pogardzil uboga stajenka.

„…by wyrwac z czarta niewoli, nieszczesne Adama plemie…”
wiec nie mow ze twoje serce takie nieposprzatane. ze nie jestes gotow. ze moze nastepnym razem. albo ze wolalbys zeby uprzedzil telefonicznie…
On przyszedl na swiat posrod zwierzatek. nie pogardzil takim miejscem.
tylko nasluchuj… rozpoznasz to delikatne puk-puk…
i wtedy – nie zwlekaj ani sekundy! otworz! i nie boj sie – On tam sobie znajdzie kacik…

i stanie sie cud… poczujesz jak ci cieplutko. bo ON jest z Toba…

wspanialych Swiat! niech beda prawdziwe. i nawet jesli nie zdazysz z jednym ciastem. nawet jesli bedzie tylko 3 zamiast 7 czy 12 potraw… jesli bedzie tylko barszcz. nawet jesli zamiast „zywej” choinki bedzie sztuczna, nawet jesli bedzie to tylko jedna galazka. nawet jesli nie ciesza cie te wszystkie swiecidelka, nawet jesli „nie czjesz klimatu”, czy wrecz nie obchodza cie te swieta. dla Niego najwazniejsze ze jestes. bo On przychodzi na swiat bez wzgledu na to czy krecisz nosem czy nie. dla Niego najwazniejsze bys otworzyl serce. pozwolil na to Boze Narodzenie – wlasnie tam, w ciszy twego serca…

bozenarodz__4_.gif

„…a dzisiaj czemu wsrod ludzi tyle jest jekow, katuszy?
bo nie ma miejsca dla Ciebie w niejednej czlowieczej duszy…”

ciag dalszy pierniczkow – tym razem pierniczki „wyjsciowe” czyli popakowane w ladne puszki, pojada z nami na impreze i zostana zjedzone przez rozmaite osobki:) a tak oto sie prezentuja:
pierniczki2.jpgpierniczki4.jpg

pierniczki

2 komentarzy
a jednak! szukalam wszedzie daleko, a niezawodna sie okazala moja Kochana Mama! przepisik ktory od niej dostalam jest najprostszy, najszybszy i w ogole naj! a pierniczki wychodza – pierwsza klasa!!! wczoraj spedzilam wieczor i prosze – oto efekt koncowy:

pierniczki1.jpg
HA!!!!

nibyjogurcik, ale fachowcy mowia ze serek. Danone. dalam dzisiaj pierwszy raz Oliwce. wiadomo – dla dzieckow robia takie maciupstwa. jak juz wyskrobalam z dna wszystko co bylo mozliwe, Oliwka z wyrzutem popatrzyla sie na mnie jakby chciala zapytac: to juz wszystko? hmmm. ja nie bylam przekonana czy juz mozna, ale jak widzialam tutaj matki niemowlakow i one juz dawaly… to pomyslalam sobie ze jako taka odmiana raz na jakis czas… :)
a co do pizzy… wczoraj nie mialam czasu gotowac, Oliwka byla marudna i nie spala caly Bozy dzionek. wiec dzwonie do Mojego Szczescia jaka jest sytuacja, a on na to ze pizze zamowi. no swietnie pomyslalam sobie – dobra pizza nie jest zla:) zamowil. po 40 minutach przywoza. bierzemy, slinka nam cieknie, patrzymy – wrrrrr! kompletnie nie to co bylo zamowione!!! peperoni na kazdej!!! zesz w morde! dzwoni wiec Szczescie sprostowac, powiedzieli ze nie ma sprawy, wysylaja drugie pizze. czekamy… po 50 minutach dzwoni raz jeszcze. „tak tak, jest w drodze”… czekamy kolejne 30 minut (wsciekle glodna przegryzam precelki!) – Szczescie dzwoni raz jeszcze – „o, nie wiedzielismy ze trzeba wyslac!!!” zagotowalam sie!!! niby wyslali, powiedzial ze za 20 minut powinna byc pizza. czekamy 30 minut… dzwoni jeszcze raz! tak,tak, juz wyjechala pizza, za 10 minut bedzie. byla. za nastepne 20 minut. prosze sobie podliczyc ile czasu im zajelo!!!! wrrrrrr!!!!!

jutro sie wybieram do fryzjera. rowne pol roku nie bylam, wlosy mnie sie jakos postrypichacily na koncach, wiec ide i sie zestrzyge. a co. na krociutko. nawet bardzo krociutko. Moje Szczescie niekoniecznie te fryzurke lubi, ale mowi do mnie : „tak sie zetrzyz zeby ci bylo wygodnie”. no. wiec na calym lbie dlugosc wlosow nie bedzie przekraczala 5 cm.
w ogole to trzymam sie tego fryzjera. ja nie lubie eksperymentowac i isc do fryzjera ktorego nie znam. niestety – moja ulubiona fryzjerka zostala daleko daleko. za kazda wizyta u MOich Kochanych sie tam wybieram – wtedy szaleje i robie refleksy i inne takie. tutaj skormniutko – tylko strzyzenie. i spokoj przez ladnych kilka tygodni. bez grzebienia – bo po co? zreszta i tak rzadko kiedy uzywam. wystarczaja mi palce.
a znalazlam gostka przez przypadek. poszlam raz do salonu fryzjerskiego. strzygla mnie babka ktora miala lepszy ode mnie pomysl co do tego jak zestrzyc moje wlosy. efekt – wyszlam niezadowolona. co to za fryzjer ktory stwierdza ze krocej to ona nie zestrzyze bo nie ma sensu! nastepnym razem poszlam do tego samego miejsca ale byl gostek. no i ten sie nie bal. zestrzygl tak krotko jak chcialam. to sie gostka trzymam teraz i juz. no.

9!

1 komentarz

otoz wlasnie mili panstwo dzis dziewiaty zabek Oliweczki ujrzal swiatlo dzienne!!! robi sie z niej maly zebaty potworek hjehjehje:)))

marchewka&jablko&grucha wypisywalam swiateczne kartki. ponad 30 mam w sumie… nie dalam rady wszystkich tak od reki… teraz w glowie mam „zdrowych pogodnych swiat…” oraz „wielu radosnych chwil w Nowym Roku…”
zeby nie bylo – ja lubie wypisywac kartki. tylko po wypisaniu 20 czuje sie wypluta i pisze ktury zamiast ktory (o z kreskom. nie mam polskich literek wiec prosze sie nie czepiac:P)
i gdzies mi sie rozmyly te wszystkie fajne pomysly, i postanowienia na oryginalne zyczenia… standart. szablon. i tyle:(
choc moze nie do konca…
bo i zdarzalo sie mi popelnic zyczenia indywidualne… specjalnie dla odbiorcy… i takie lubie najbardziej… wtedy sie usmiecham do kartki, do tego co pisze, bo potrfie sobie wyobrazic osobe ktora bedzie to czytac… i cieplutko sie robi w srodku….

wprawdzie lalo cala parade, ale przestalo pod koniec wiec w te pedy predziutko sie zebralismy i pojechalismy lapac koncowke! znaczy sie tego Mikolaja bo on zawsze na koncu parady jest! i zlapalismy o:
26parada_swmik.jpg

  • RSS