ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

tak zeby nie bylo, ze zostawilam kroolisia na pastwe losu w czasie Wielkiego Wyjazdu – piszem co i jak!!

jak niektorym wiadomo – ostatnimi czasy musielismy wyjechac na 2.5 miesiaca i zabrac Lakusia nie daloby sie wcale (za daleko). po roznych perypetiach znalezlismy wspaniala opiekunke ze sporym zwierzyncem (zreszta pracujaca w sklepie zoologicznym). zwierzyniec tejze osobki skladal sie z: 4 kotow, 2 kroolisiow, kilku zolwi, 4 swinek morskich oraz blizej nieznanych mi stworzonek w liczbie bodajze 3. z lekkim niepokojem zostawilismy Lakusia – z klateczka (o slusznych rozmiarach), zapasem sianka, zapasem granulek oraz lista „wolno/nie wolno”. przyznam ze z bijacym sercem czekalam na pierwsza wiadomosc od opiekunki… wszystko wszystkim, ale te koty…
jakiez bylo moje zdziwienie, gdy okazalo sie ze nasz Lakusiek zapanowal w mieszkaniu opiekunki niczym prawdziwy Krol!!! zaprzyjaznil sie z jednym kotem (ktory GLASKAL Lakusiowe futerko jakby nie wierzyl ze moze istniec cosik tak miekkiego), drugi kot bal sie go smiertelnie, trzeci wcale go nie zauwazal, a czwarty – ktory to do tej pory byl panem domu – zostal zdetronizowany przez… uroczy przeskok Lakusia nad zdziwionym kocurem! swym zwyczajem kocurek siedzial/lezal z wyciagnietymi lapami obserwujac wszystko katem oka. Lakus akurat zwiedzal te czesc pomieszczenia – wiec podszedl niesmialo najpierw, powachal… po czym… PRZESZEDL nad tylnymi lapami kota, i przeskoczyl przednie wraz z glowa!!! wygladalo to przekomicznie, J. opowiadala ze tak zadziwionego i zdezorientowanego kota jeszcze nie widziala.
co do innych kroliczkow – J. miala parke. nigdy nie spotkaly sie z Lakusiem inaczej jak przez kratki. samiczka – i owszem – wykazala zainteresowanie – no sprobowalaby nie, taki przystojniak!!! natomiast samiec dostawal furii – skakal, tupal, chcial rozniesc klatke! Lucky – przeszedl sobie dostojnie obok klatki i samca – furiata, jakby nigdy nic. prawdziwy dzentelmen :)
po powrocie odebralismy Lakusia od opiekunki i zastanawialismy sie czy pozna nasz dom… watpliwosci rozwialy sie szybciutko – po tym jak juz pierwszej nocki Lakus wskoczyl sobie na kanape i rozciagnal sie na niej jak dlugi :))
dobrze miec go w domciu.
ostatnimi czasy Oliwka odkryla obecnosc dziwnego czegos, co nie daje sie zlapac, daje sie poglaskac, ale ucieka!!! jak smie w ogole! no!

sobie wyobrazalam ze jak przyjdzie lato, to mi bedzie lepiej – zapakuje Oliwke do wozeczka i se pojdziemy… ta, a w miedzyczasie mi sie sam dom posprzata (ja nie mowie o jakichs wielkich porzadkach – mnie balagan nie przeszkadza, ale bez przesady!), obiad siem sam ugotuje i w ogole… a tak mi sie marzylo ze se poczytam i takietam, a moze nawet i sweterek wydlubiem. taaaa….pomarzyc sobie mozna, za to kary smierci sie nie przewiduje…
Oliwka sie rozbestwila, chce jej sie na raczki, a mnie moje sie juz wydluzaja… jeszcze nie sa ponizej kolan, ale wszystko przede mna… Oliwka jeszcze przeciez nie ma roczku…
a tak a’propos roczku – jak pomiescic 30 osob w waskim kiszkowatym pomieszczeniu???chyba jak zwykle trzeba bedzie zrobic 2 imprezki…oby sie tylko udalo zrobic je w jeden weekend – sobota niedziela, to przynajmniej sie bedzie raz gotowalo…
tymczasem na nic mi czasu nie starcza, a o 21 padam na pysk… czy tak wyglada zycie poczatkujacej jeszcze badz co badz matki, czy to tylko ja taka glupia jestem??

wrocilismy we srode. ale do dzis chodzilam do tylu. dopiero dzis poznosilismy graty z dolu do gory. i gdzie to wszystko poupychac??? przede wszystkim ksiazki – niestety nie posiadam regalu na cala sciane… a szkoda…
dzisiaj odebralismy Lucky’ego od „rabbit-sitter”. dziewczyna naprawde niesamowita… w zyciu bym sobie lepszej opiekunki do krolisia nie wymyslila!!!Lucky wyglada swietnie, jest w doskonalej kondycji, bobki wali rasowe – jak sie patrzy!!! oby tak dalej…
a o moim powrocie to nie bede pisac…
tylko jeszcze napisze ze z Oliwki wielka pannica sie zrobila – 9.8kg, 76cm!!a co se bedzie zalowac!!!:o)


  • RSS