ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Lucky

4 komentarzy

no i wiem ze mialam nie pisac. max jeszcze 2 notki, ale watpie.
wczoraj wywiezlismy Lucky’ego do „bunny-sitter”. ona to dopiero ma zwierzyniec w domciu!!! koty – sztuk 4 (w tym dwa piekne! puchate i roznokolorowe! latki rude, latki czarne, i biale. cudenka! pozostale dwa milutkie bardzo!) kroolinie – sztuk 2 (para zaprzyjazniona ze soba) swinki morksie – sztuk 4, jakies takie cudaki – ni to chomik ni to szczurek ni to myszoskoczek… – sztuk 3 w kazdym badz razie, i zolw (lub zolwie…)
J. juz wczoraj wieczorem napisala ze Lucky sie zadomowil na calego, bawi sie z kotami, szczegolnie z jednym, nawet mu usiadl na ogon (znaczy Lucky kotowi na ogon usiadl), a ten niespecjalnie mial nawet cos przeciwko. je sianko, je zielone, wiec wszystko w porzadku. i mam nadzieje ze tak to zostanie. tzn Lucky nie zostanie, ale przynajmniej przez ten czas kiedy bedziemy rozlaczeni (ja naprawde juz za nim tesknie :o( ) bedzie mial zapewnione atrakcje:)))
zeby sie tylko nie zaprzyjaznil za mocno z tym kotem, bo co ja potem zrobie?????!!!!!

to nie jest kokieteria. w ogole nie o to mi chodzilo. po prostu jakos sie mi dziwnie pisze w proznie… przyzwyczailam sie na innym blogowisku do tego, ze jest notka – jest odzew. a tutaj tak nie bylo. strasznie dziekuje asiu i wodnico, ze wdeptujecie i czytacie:) zrobilo mi sie cieplusio na serduchu:)
a znikam ze wzgledu na Wielki Wyjazd. jak dorwe sie jakos do komputera to napisze. a jak nie.. to napisze jak wroce. i to tylko o to chodzi…a ze sie troche goryczy mi ulalo… wybaczcie.
taka juz jestem…
maruda:)

znikam.

4 komentarzy

wiem ze nikt nie zateskni. sorki nie nikt. TonyAlik i gerappa. i nieliczne gronko tych ktorzy tu czasem wdepna… mimo wszystko informuje – nie bedize mnie. do odwolania.

.. a byla to sobota, namyslila sie Oliwka gleboko… lewa raczyne wyciagnelaku odnozom swoim i wysilku zadnego nie czyniac – za lewa nozyne zlapala, rodzicow swoich radosnymi wielce czyniac!!!!!

roza2.jpg

takie trzy…
na poprawe humoru – po wyjsciu ze szpitala…
jeszcze sie trzymaja…

ihb_eenymeeny_b_red.gif

ech…

2 komentarzy

nie wiem kto to wymyslil ze dwa dni po laparoskopii nalezy wrocic do normalnej diety, jesc wszystko z wyjatkiem smazonego. niech se ten ktos najpierw da wyziac woreczek zolciowy (laparoskopowo, niech mu tam) i niech se wraca! glupek!
jest tak – cokolwiek zjem to czuje. nie wazne czy to jest na ten przyklad sucharek, czy to jest kanapka z szynka i pomidorkiem. czuje. i teraz – teorie znam doskonale – wiem ze musi uplynac 2-3 tygodnie zanim sie zoladek przyzywyczai, ze to juz tego woreczka nie ma, ze trawienie przebiega teraz w inny sposob, itepe itede. wiem to wszystko. i co z tego? fizycznie bym sie czula swietnie, dziury w brzuchu bola minimalnie, w zasadzie to tak malo, ze sie o nich zapomina, to i chcialoby sie zeby zoladek nie fiksowal, tylko normalnie sie zachowywal. a sie nie zachowuje. o.
i ciesz sie czlowieku zyciem, ciesz sie coreczka, ktora jest najslodsza pod sloncem, jak ci cos dolega… jak czujesz ucisk w zoladku. i to wcale nie przyjemny ucisk:(


  • RSS