ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

takie tam.

2 komentarzy

naprawde lubie niezapowiedziane wizyty. lubie jak ktos sobie po prostu wdepnie. na chwilke. na kawke. na pogadanie. sprawia ze czuje sie w koncu u siebie… ze nie jest mi tak obco… dzisiaj wlasnie taka neispodzianke sprawili nam Brat i Bratowa Mojego Szczescia. po drodze im bylo. Oliwka na poczatku plakala jak Brat wzial ja na rece. ale po chwili sie przyzwyczaila i spedzila u Wujka na kolanach calkiem niezla chwilke:) bylo naprawde swietnie. pogadalismy sobie o wszystkim i o niczym… niesamowicie. super.

mialam nie mowic Moim Kochanym na ile naprawde jedziemy… jednak nie wytrzymalam. strasznie sie ucieszyli:))) ech, jak ja lubie ich tak pozytywnie zaskakiwac:)))
Moje Szczescie sie martwi jedynie – co on bedize tam tak dlugo robil…;o)

a TUTAJ nalezy kliknac jesli kogo interesuje: a)stan mojego zdrowia, b)Oliwkowe osiagniecia…

corcia moja zdolna nieslychanie dzisiaj pierwszy raz samodzielnie zlapala sie raczka za swoja stopke! ech rozkosznie to wygladalo – uwielbiam taki widok! wczesniej lapala ale jak jej pomoglam – te zet en: podciagnelam noge, i polozylam lapke na stopce;)
slicznie sie smieje w glos coraz czesciej, a usmiechem wita kazdy dzionek… wprawdzie zrobila mi dzis w nocy 3 razy pobudke bo smok wypadl, ale coz to jest? :) 10 godzin snu:)

za to jej mamusia sie sypie… tutajobszerniej o problemach zdrowotnych… ech… poczulam sie jak zramolala staruszka, u ktorej jeden problem zdrowotny goni drugi…

mowcie mi: „babciu”… :o(

udzial biora:
Ja – czyli ja,
gerappa – wlascicielka drapiezcy i niszczyciela imieniem Gomez ;)
AR – wlascicielka duzego poczucia humoru.
oprocz tego wiele przedmiotow martwych…

Ja: otoz mialam dzisiaj kupowa awarie
Ja: tzn Oliwka miala a ja z nia
gerappa: hih
AR: no i co i co?
gerappa: z ta kupa
Ja: no i czujem – na nosa – kupa fest – wiec biore klade na przewijak
Ja: jeszcze wczesniej – jedna reka sobie nalewam wode do miski, bo na taka kupe to te chusteczki se mozna
gerappa: i?
Ja: no i otwieram ciuchy – znaczy sie rozpinam – patrze…
AR: a tam po same pachy
Ja: … i zapinam spowrotem
Ja: po kolana!
gerappa: hihihihih
AR: hihiihhihi
gerappa: Oliwka powinna w lotka grac dzis
AR: w dól jej poszlo ! nie w góre
Ja: biore Oliwke razem z nieprzemakalnom matom na tapczan
Ja: zostawiam na chwile sam na sam z pozytywka
gerappa: i kupom
Ja: i kupom
AR: orginalny zestaw
Ja: napuszczam wode do wanny
Ja: biore Oliwke znowu na przewijak bo takom obesranom do wanny przeca nie wloze
gerappa: jeszcze by sie wanna zatkal
Ja: obtarlam zuzywajac chyba 10 chusteczek huggies nawilzonych
Ja: i takom smierdzoncom ale przynajmniej nie czarnom – zanurzam w wannie
Ja: ech jak jej sie to podobalo!!!
AR: hiihhihiihhii:)
Ja: podejrzewam ze to celowo zrobila!
gerappa: no sie nie dziwie
gerappa: kupa siem zmyla wreszcie…
Ja: zmyla sie
Ja: i smrod tesz…

a szkoda mi. ale trudno… o karmieniu piersia mowie… ona by moze i ssala jeszcze jakby bylo co… a nie ma. wczoraj caly dzien nie nakarmilam jej piersia ani razu. nie zebym nie probowala – Oliwka po prostu nie chce, jak biore laktator do reki to w sumie jej sie nie dziwie… 20-30 ml. z obu piersi…
koniec piesni. zale na bok. co maja powiedziec te dzieciaczki ktore od urodzenia na butli??? no. i juz.

marchewce dalej stanowcze „nie”. jabluszko zreszta spotyka to samo… slysze tu i owdzie ze daja starte jabluszko dzieciom… starte znaczy sie co? surowe???takim malenkim??? i to tak mozna???
a Oliwka jabluszko czy marchewke to owszem ale z kaszka. wtedy niech sobie jest, nie przeszkadza jej:)

a ja… czekam na wyniki badan… pisanie notek idzie mi jak po grudzie…
sypie sie i tyle…

zakonczone w zasadzie niezbyt pomyslnie… na poczatku nawet dosc chetnie jadla, ale po 2-3 malenkich lyzeczkach (wypelnionych do polowy zreszta) stwierdzila ze jednak nie, marchewka to nie jest cos co Oliwki lubia najbardziej… w efekcie – zmeczyla jeszcze moze jedna – dwie lyzeczki a nastepnym twardo mowila „nie” – zaciskajac mocno usteczka… sprobuje dzisiaj ja troszke oszukac i przemycic te marchewke w kaszce ryzowej… moze sie da nabrac???

a co do bloga to dalej wyglada jakos dziwnie… hmmm. nie wiem czy czekac az sie samo naprawi czy dzialac cosik… ale jak dzialac, to jak????? ech…

rozmaitosci

3 komentarzy

no niby wrocily te blogi ale… jakos tak koslawo – przynajmniej u mnie. napis na gorze jest na czarnym tle i to bialy… skad sie taki wzial? ech… no nic, moze jeszcze sie nie wygrzebali po tej jakiejstam awarii…

a Oliwka zrobila sie jak na razie taka z gatunku aniolkowatych… az sie boje glosniej pochwalic coby sie nie spsula czasem ;o) … nie wiem, ale wyglada na to ze przedtem, kiedy to usilnie sie staralam trzymac ja tylko na piersi – po prostu godna byla i tyle. teraz dostaje butelke 2-3 razy dziennie, do tego 1-2 razy dziennie kaszke, a dzisiaj zastartowalo jabluszko. z racji braku sprzetu – jabluszko bylo ze sloiczka… hmmm… ciezko mi powiedziec czy jabluszko bedzie nalezalo do gatunku przysmakow czy nie. sprobowalam sama – po kilku cudownych minkach dzieciecia, pelna obaw co tez ja za swinstwo podaje – ale nie, calkiem zjadliwe! no nic. pozyjemy zobaczymy. w kazdym badz razie – nastapila nagla i wyrazna poprawa z czego sie niewymownie ciesze!

… a moze to Oliwka uswiadomila sobie ze wlasnie skonczyla 5 miesiac zycia i juz nie wypada byc marudnym???

zielona jest kupa Oliwki. nie powiem – pojawia sie coraz czesciej, tzn coraz bardziej regularnie odkad Oliwka dostaje kaszke i sztuczne mleko. oczywiscie jeszcze na maminym cycu tez jest, ale pomalenku chyba przyjdzie przestawic brzdaca… na razie dostaje raz-dwa razy dziennie butelke (120ml) sztucznego. zastanawiam sie czy nie zwiekszyc dawki…
troche mi smutno z tego powodu… ze jednak nie wystarczy mojemu dziecku mojego mleczka… ale z drugiej strony – moze to i zdrowiej dla niej bedzie, ja nie trzymalam (zgodnie z zaleceniem lekarza) zadnej diety – kto wie, moze Oliwce cosik nie pasowalo i dlatego taka marudna… nie wiem… z drugiej strony – w ten sposob ma sie ponoc uodpornic, i nie miec alergii… no zobaczymy…
minelo jednak to poczucie winy ze nie jestem dobra matka bo nie moge karmic Oliwki WYLACZNIE piersia przez pierwsze pol roku… trudno – i tak, marzylam zeby karmic pierwsze 3 miesiace, udalo sie 4, a i ciagle jeszcze cala noc jest „moja”:))) fakt ze przesypia calkiem znosne kawalki – np dzisiaj w nocy 5 godzin!!!:)
slodkie malenstwo… najslodsze pod sloncem. wczoraj zbudzila sie z drzemki popoludniowej i zamiast uderzyc w krzyk – lezala sobie slodko rozgladajac sie wokolo… jak tylko mnie zobaczyla – usmiech od ucha do ucha!!! slodkosci!!!!


  • RSS