ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2003

Haloween… ????

2 komentarzy

ze niby co? nigdy nie zrozumiem dlaczego akurat w przeddzien Wszystkich swietych firmy wyrobow cukierniczych/czekoladowych maja utargi roku.
wczoraj zgodnie z tradycjami i w ogole, usiedlismy z Moim Szczesciem przy stole, pootwieralismy wszystkie paczki z cuekierkami, wyjelismy male torebeczki z jakas zjawa w czarnym plaszczu z kaputrem i czaszka na froncie i pakujemy… dwie czekoladki, dwie paczki zelek. dwie czekoladki, dwie paczki zelek. dwie czekoladki… juz jedne zelki sie skonczyly wiec tylko jedna paczka zelek. 50 torebeczek. nie wiemy ile dzieciakow przyjdzie, ale w zeszlym roku bylo okolo 50. w tym pewnie nie mniej. jakby wiecej to jeszcze zostalo. czekoladek. zelkow tez. sa takie malenkie torebeczki z rodzynkami wczekoladzie. wlasnie je zazeram jak pisze. je dam na koncu, jak naprawde bedzie trzeba. sama bym zezarla a co. jak ja bylam mala to zadnych „helowinow” nie bylo.
no wiec jest tych 50 torebeczek. w miskach ladnie poukladane zeby bylo latwiej brac. bo jak dzieciaki przyjdom, to czesto nawet i dzien dobry nie powiedzom, tylko podtykaja torebke pod nos. poprzebierane no owszem, to za to maja cos dostac? czy ze przyszly w ogole? i podeptaly trawnik? (cholerka, starzeje sie czy co?) sprobuj nie dac – obrzucom ci dom jajcami, lub obwinom papierem toaletowym… ech zycie. normalnie terror!
a w przyszlym roku bierzemy Oliwke pod pache, i tez bedziemy chodzic po sasiadach, a co!

p.s. tu na wesolo a TU na powaznie…

nastroj

4 komentarzy

taki sobie mam notkowy nastroj dzisiaj, a ze Oliweczka jak na razie mi pozwala, to sie wyzywam. i tak tego nikt nie przeczyta…

patrzylam jak spi. chyba juz jej sie cos sni, bo czasem sie skrzywi przez sen, wiele razy placze… serce mi sie wtedy kraje – dlaczego placze??? ale czasem sie slodko usmiechnie. dziaselka bezzebne jeszcze pokaze:) czasem placze bo smoczek gdzies uciekl. wkladam smoczek, a Oliwka obydwoma ramionkami obejmuje moja dlon i przyciska do siebie z calych sil… pod powiekami mam lzy… moja kruszynka…

co to niby ma byc?

Brak komentarzy

od piatku tak mnie jakos… ten katar – niby bierze, niby zostawia… hmmm. zaatakowany vickiem tudziez spirytusem (bron Boze nie dousnie:o) mam na mysli smarowane stopy :o) )… temperaturka sie w granicach 36.6 – 37.1 waha, i co z tym fantem zrobic? czy uznac ze wszystko jest ok i olac ten katar, czy smarowac siem tym vickiem dalej? czy jakie licho??? dzisiaj sroda, to juz niedlugo bedzie tydzien takiego czegosik. tzn wole takie cosik niz prawdziwego katara ale z drugiej strony takie zycie w ciaglym strachu ze moze zlapac to nie jest zdrowe!
a z Oliwkowych osiagniec – znowu spala ciurkiem 7 godzin!!!! jestem najszczesliwsza Mama pod sloncem!!!:)

uwaga test!!!!

1 komentarz

u gory jest link do nowego testu – znikl test o kroolisiach pojawil sie test o Oliwce – zapraszamy!!!!!

kabonk kabonk…

1 komentarz

juz mi w mozg chyba wlazi to kabonk kabonk… kilka godzin dziennie hopsania na pilce wchodzi w nawyk i teraz nawet jak klikam te notke to tez sobie kabonk kabonk (n to jest z kreskom u gory i napisalabym jakbym miala polskie znaczki:) )… swoja droga nie wiedzialam ze to taki swietny sposob na usypianie dzieciatka:)))
w walce z katarem co to sie w sobote (w piatek?) usilowal pojawic zostalo mi picie calych nocnikow herbaty… ups. nocnik to taki wielki kubek z uchem. tylko taki wlasnie nocnikowaty kubek pomiescil moje zapotrzebowanie na herbatke z roznosciami… a’propos roznosci – moja ciocia ma w zywaczju robic „kawe z lekarstwem” – a lekarstwem uparcie nazywa… likier kawowy hihihihi:)

bidulek!!!

1 komentarz

juz nie pamietm kiedy ostatnio pisalam cos o Lucky’m!!!
biedaczek przezyl bardzo gleboko smierc swojej milosci internetowej (tak tak, Maciejka juz kica po teczowej laczce:((( ). ale coz – zyc trzeba nadal, wiec z dostojna mina jak przystalo na DOROSLEGO juz w koncu kroolisia (mial swoje pierwsze urodzinki 29 sierpnia, co wyrodne serducho prawie przeoczyla tak byla zajeta Oliwka) przechadza sie po SWOICH wlosciach – z powodu zmniejszonej ilosci czasu jaki pancia jest w stanie poswiecac ukochanemu kickowi, Lucky ma do dyspozycji pokoj z kuchnia:)
przezylismy bardzo powazne linienie, tak ze kilogramy siersci trzeba bylo z kanapy sczesywac, chwilka strachu jak Lucky zrobil „bobki na lancuszku” ( przy linieniu sie zdarza tak, ze krolisie polykaja duze ilosci swojej siersci, co moze powodowac powstawanie zatorow z siersci w przewodzie pokarmowym. kot takie cos za przeproszeniem wyrzyga a krolik niestety nie). bardzo sobie chwalil salate rzymska z ogrodka, oraz natke marchewki z tego samego zrodla – sklepowe sie nawet nie umywaja, i sa zjadane z wiekszym namyslem:)
bardzo ciekawski nosek stara sie pchac do Oliwkowych stopek lub glowki jak sie zdarzy karmic Oliwke na kanapie… niestety brutalnie (no bez przesady:) ) jest przeganiany wtedy od Malutkiej. jeszcze troszeczke niech podrosnie. a poza tym Lucky sie stal ciutke nieobliczalny – hormony w nim szaleja, probuje uprawiac sex z naszymi nogami itepe. chyba jednak bedzie ciach ciach… ale o tym sza – po co sie ma bidus stresowac:)))
poza tym krolisiem jest kochanym i straszliwie przymilnym:))) co niech mu zostanie na zawsze!!!!!!!

***

2 komentarzy
gdy dorosniesz
coreczko
swymi
blyszczacymi z przejecia
oczyma
bedziesz patrzec na swiat
zadziwiona jego pieknem…
zasluchana w muzyke drzew
ptakow
ze swa dziecieca wrazliwoscia
przytulisz sie do platkow rozy…

…swiat bedzie tylko twoj…

zwyczajne zycie

1 komentarz

o ludzie. jeszcze zyje. a jak? no coz… 7-8 rano – pobudka (w nocy tez przynajmniej raz!) karmienie, pielucha, lozeczko, Oliwka zasypia… e nie po co spac jak sie tak fajnie krzyczy? smok wypadl. wtykam. smok wypadl. wtykam. Oliwka raczy swiat usmiechem od ucha do ucha i swoja „gadka”. pogadujemy sobie przez chwile. jednak jest zmeczona wiec w krzyk. smok. wypadl. smok. wypadl. nie wtykam – krzyczy. wtykam – wypluwa. biore na rece. krzyk. odkladam – jeszcze wiekszy krzyk. biore na rece siadamy na pilke i hopsa hopsa. Oliwka zamyka oczka. przestaje hopsac… krzyk. wiec -hopsa hopsa. spi. odkladam do lozeczka – spi jeszcze 5 minut. smok. krzyk. smok. krzyk. herbatka (koperek lub rumianek)… jaka bloga cisza… nie na dlugo. krzyk. a to dopiero godzinka po karmieniu (ktore trwalo pol godziny, i byo to pol godziny rzetelnego ssania!!!). moze chce beknac. nie chce. gada. beczy. pilka – hopsa hopsa. cicho. juz nie odkladam. kregoslup mi peka. jednak odkladam… smok. krzyk. smok. krzyk. oczka sie kleja, robia sie malenkie malenkie i naraz – lups! jak talarki! cisza. ot tak sobie – bo nic nie zrobilam akurat. czasem jeszcze pozytywka dziala. ale w momencie kiedy melodia zwalnia – krzyk! muzykalna:)
drugie karmienie – jaka bloga cisza… po drugim karmieniu zasnie lub nie. jak nie – spacerek… oby jak najdluzszy – Oliwka spi jak aniolek…ach ten widok… wynagradza WSZYSTKO…
wracamy do domu. wyciagamy z wozka… krzyk,ale taki bez przekonania. za chwile nastepne karmienie. wytrzytmamy? wytrzymamy. i tu niespodziewajka! po trzecim karmieniu Oliwka zasypia… spi cale poltorej godizny (moze dluzej? nie wiem bo akurat jest poltorej godziny jak to pisze:) ), w trakcie ktorej nastawiam obiadek, pisze list do Moich Kochanych, i klikam te oto madra i pouczajaca wielce notke….

a guzik. wlasnie ze nie. nie ma dnia jak codzien gdy z nami jest Oliweczka:) codziennie sie cod nowego wydarza. Babelek sobie w najlepsze „pogaduje”, smieje sie – wprawdzie jeszcze bezglosnie – pokazujac wszem i wobec najslodsze pod sloncem, bezzebne dziaselka. a’propos bezzebne – wlasnie sie zaczyna podejrzanie slinic… czyzby…??? nie wiem kiedy moga sie zabki pierwsze pokazac, bratowa mowi ze i w 3 miesiacu, nie czytam juz od dawna zadnych poradnikow wiec jestem niedoszkolona. a nie czytam bo nie mam zamiaru sie straszyc. dziekuje bardzo. kiedys przeczytalam jakies cos, nie wiem, magazyn jakis, chyba „dziecko” czy cos, i znalazlam u Oliwki (100%zdrowia wg naszego pediatry, no i z obiektywnych obserwacji tez tak wynika) ze 4 rozne chorobska! wszystkie objawy mi sie zgadzaly! ozesz ty! jak cieplam ta gazeta w kat tak sobie juz darowalam wszelkie inne. niech sobie trzymaja te rewelacje!
poza tym dzisiaj mijaja dwa latka od naszego Wielkiego Dnia, kiedy to ubrana w suknie biala z moich marzen, i tryzmajac w rece bukiet moich marzen… (no dobra moich i mojej Mamy, te roze w bukiecie byly moje, a storczyk mojej Mamy:) )powiedzialm „tak” Mojemu Szczesciu! i tak zaczelam zycie od nowa. i zupelnie inaczej. cudownie i slodko, ze Szczesciem u boku!!!!!

oszukancy jedni!!!:))))

1 komentarz
dokladnie tak:) oszukalismy nasza Kruszynke Kochana, a mianowicie wczoraj pooooznym wieczorkiem (godzina 23), dalismy Malej butle a w niej odciagniete mleczko – cale 120ml. Oliweczka sie najadla, pomarudzila tylko odrobinke, po czym jak zasnela, to sie obudzila o godiznie… 5:30!!! ech przeciez ja w raju zyje!!! 5 godzin snu!!! szok!!! rozpusta w bialy dzien!!!:)))

  • RSS