ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

kiedy???

4 komentarzy
no wlasnie – nie moge sie doczekac kiedy Oliwka bedzie trzymala glowke samodzielnie… wiem ze niecierpliwa jestem itepe itede ale… ja sie najzwyczajniej w swiecie tej chybotliwej glowki bojem!!! zwlaszcza ze jej odchylanie idzie super, tylko potem traci kontrole i glowka fik! a ja palpitacji serca dostaje!!!! i jak tu zalozyc cokolwiek przeez glowe? ja bylam madra i kupowalam rozpinane, ale ludziki nie wiedzom i kupujom rozne – nie powiem, sliczne, ale przez glowe!!!ech…
znowu opetaly moj umysl i co? strachy typu:
1. czy aby na pewno mam wystarczajaco duzo pokarmu?
2. czy aby na pewno Oliwka sie najada?
3. czy jej nie za zimno?
4. czy jej nie za goraco?
5. czy ona kaszle czy siem zakrztusila??
6. jak ja poznam ze cos jej dolega?
7. czy juz jej cos dolega czy jeszcze nie?
8. ech…

a jednak…

3 komentarzy
…smoczek. niby malenka rzecz a jednak jaka wielka! pomijajac fakt wypluwania owego cudu techniki przez Oliwke – co wiaze sie z krzykiem i placzem – pozwala mi ow cudowny przedmiot odsapnac oraz przygotowac coskolwiek jadalnego dla siebie tudziez Mojego Szczescia… argumenty typu: Oliwciu daj mamusi pojesc bo jak mamusia nie poje to i dla ciebie mlesia nie bedzie, nie skutkuja bowiem i Oliwka zyczy sobie spedzac serie po 5-6 godziny przy piersi – ssac nie ssac, lykajac sobie od czasu do czasu… taaaaaak…
ufam tylko ze Oliwka jest madra dziewczynka i w swej madrosci nie zapomni sztuki zasysania piersi – tym bowiem straszyli i nadal strasza rozni wielcy specjalisci od karmienia piersia…

1 komentarz
jestem zmeczona. jakos tak. nie wiem. niby nie powinnam – przeciez spalam w nocy… troche… seriami po 2 godzinki…
ale wystarczy ze spojrze na buzke Oliwki… wszystko mija. zostaje tylko slodycz i radosc. chce mi sie skakac z radosci, spiewac i krzyczec – jak to sobie On na Gorze cudownie wykombinowal:) dal nam taki cud…
nie rozumiem ludzi ktorzy mowia ze cudow nie ma… wystarczy popatrzec w niewinne oczka Maluszka.
wystarczy…
takie swoiste zrownanie dnia z noca nastapilo w moim przypadku… nie byloby to takie zle… gdyby Oliwka nie zazyczyla sobie ostatnio zasypiac ze „stolowka” w buzi… ciut uciazliwe sie to robi, poniewaz czasem przez 4 godziny sie bawimy w podawanie piersi, wypluwanie, podawanie, probowanie czy moze juz, 20 minut spokoju, potem ponownie podawanie piersi, proba wyjecia, proba lezenia obok Oliwki i uciecia sobie drzemki, krzyk, znowu podawanie piersi, ostatnie kilka lykow i… znowu krzyk przy odstawianiu, zasypianie z piersia w buzi… budzenie sie przy probie wyjecia, i od razu krzyk… i tak przez 4 godziny… Bardzo Madra Konsultantka Od Karmienia Piersia tlumaczyla mi dzisiaj (ups, wczoraj to bylo) ze Maluszki maja takie etapy gdzie ssa wiecej piers zeby pobudzic ja do produkcji wiekszej ilosci mleka… takie etapy wzrostu… 2-3 dniowki… no tak tylko ze Oliwkowy etap juz trwa 4 dni, i nie wyglada mi zeby sie cosik mialo poprawic w tym wzgledzie:)a tak nie w temacie – zmierzylismy Oliwkowa stope i zbaranialam – no wiedzialam ze dziewcze ma duze stopy (w koncu czulam je pod ziobrami nie?) ale zeby… 9cm????!!!!!
1. przylozyc w szczene Tatusiowi z piastki
2. kopac Mame po brzuchu (niech se nie mysli ze jak juz jestem na zewnatrz jej brzucha to ma spokoj od kopniakow!)
3. nasikac na recznik po kapieli (2 razy!)
4. zrobic kolejna kupe w momencie podkladania nowej pieluszki pod tyleczek
5. zrobic kupe do… wanienki podczas kapieli:)
6. a do tego wszystkiego – stroic sliczne minki!!!

juz jest!!!

11 komentarzy

Coreczka najsliczniejsza na swiecie, Oliwka, 4kg, 55cm!
w zwiazku z tym stwierdzam ze nie wiem kiedy wrocem:)buziaki!!!

Lucky:)))

5 komentarzy
dla odmiany coby mi nie bylo za bardzo ciazowo… :)
Lucky okazuje sie byc krolikiem z serii gumozercow – cokolwiek byle tylko gumowe… tlumaczyloby to zamilowanie owego kroolinia do kabelkow – tez niektore maja takie gumowe po wierzchu… no nic.
w celu zabezpieczenia kabelka od lampy i pozbycia sie ostatniego „kartonika zabezpieczajacego” w pokoju ktory jest zwanym „duzym”, „dolnym”, „goscinnym”, „dziennym”, i nie wiem jeszcze jakim, zakupilismy w sklepie pod nazwa IKEA plastikowe rurki ktore sie naklada na rzeczone wczesniej kabelki… taaaaak… jeszcze nie zdazylismy postawic lampy na swoje miejsce – Lucky juz pokazal nam ze to zabezpieczenie jest do kitu, i nie przejdzie. wrocilismy do kartonika wiec…
za to bramka plastikowa postawiona mniej wiecej w polowie przedpokoju, jak najbardziej na razie sie sprawdza. Lucky obgryza z niej… gumowe zabezpieczenia ktore maja chronic przed rysowaniem scian przy zbyt zamaszystym otwarciu owej bramki. wyglada na to ze zastosowane do wykonania bramki tworzywo (plastik znaczy siem) jest za twardy na te krolicze zabki:) co cieszy nas niezmiernie, poniewaz moglismy sie pozbyc zabezpieczenia w postaci waskiego i dlugiego kartonu ustawianego wpoprzek schodow…
tak ze – jak na razie mamy 1:1 :)))

  • RSS