ja-serducho blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2003

ufff:) fajnie jest miec urodzinki:) ale w tym roku mialam je przez 5 dni i to tak jakby troche mnie zmeczylo:) najpierw male przyjatko na probie choru:) potem w pracy:) potem Moje Szczescie sprawilo ze prawdziwy dzien urodzin stal sie najpiekniejszym w zyciu… potem dwa dni imprezek dla rodzinki:) no i ufff:)))
Moje Szczescie potrafi sprawic ze dzien jest najcudowniejszy… punkt o polnocy mialam telefonik od Moich Kochanych – z zyczeniami… potem Moje Szczescie wreczylo mi pakuneczek – no pakunek raczej. Dokopalam sie do kartki – a raczej Moje Szczescie sie dokopalo, bo wg niego zawsze nalezy zaczac od kartki:) warto bylo!!! sliczna!!! i taka slodka… ech! potem kopiem dalej – Kubus!!! Parchatek znaczy sie! zamiast beczulki mial serduszko z napisem „Hunny” oj jaki slodki!!! ale kopiem dalej bo pakunek duzy a Kubus maly, no i ooooooo….. szlafroczek:) cieplusi frotkowy:) oj to Moje Szczescie!!!!
okazalo sie rowniez ze Moje Szczescie na te okolicznosc wzielo sobie dzien urlopu!!! ech! wiec rankiem po sniadanku (no ok, nie byl to ranek taki skoroswit:) )wybralismy siem na ksionszkowe zakupki – jako ze Moje Szczescie siem na wszystko zgadzalo „bo przeciez to som twoje urodzinki i mozesz robic co chcesz”!!! kupilam!!!!!! Nowom Ksionszkem mojej ulubionej Autorki!!!! i jeszcze Grocholi nowom ksionszkem. potem pojechalismy do domciu cos przekonsic. nastepnie – kino. i to na jaki filmik??? oczywiscie: „Piglet’s Big Movie”!!! jako ze kocham Kubusia i posiadam niejakiego szmergla na jego punkcie:) oj co to za cudownisty filmik!!!! nastepny kroczek – poszwendanie siem po wielgasnym domu handlowym, nie wazne ze bez celu konkretnego – nabylismy slicznom granatowom koszulkem:)
zrobilismy siem glodni – wylondowalismy w ulubionej naszej restauracji w stylu „jedz ile wlezie – za stalom kwotem”. okazalo siem ze jako szanowny jubilat (???) mam prawo do darmowego obiadku:) taki sobie prezencik:) wypilam rowniez pyszny napoj truskawkowy nie wiem jak robiony – zmiksowane truskawy tam na pewno byly, chyba z lodami waniliowymi:) mniam!
najedzeni jak te baki pojechalismy do domciu:) ech co to byl za dzionek!!!
natomiast w spobotkem trzeba bylo cos juz przygotowac – upichcic:) przyszla moja rodzinka, posiedzielismy posmialismy siem:) bardzo sympatycznie:)
w niedzielem – czesc druga – imprezka dla drugiej czesci rodzinki – tymr azem polaczylismy imprezki bo jeden element rodzinki rowniez mial urodzinki w zeszlym tygodniu wiec co sie bedziemy rozdrabniac:) tak wiec impreza nr 2 byla nie na moim gruncie – ale udala sie rowniez swietnie:)))
a teraz sobie wspominam:)
i siem zastanawiam co za ciuszki sobie sprawiem!!! jako ze troszkem pienionszkuff wpadlo, no wienc trzba je pieknie spozytkowac nie???:)

tylko jedno mam do powiedzenia – wlasnie przezylam najpiekniejsze Urodziny mojego zycia!!!!:)

stoimy zapatrzeni w zasaadzie nigdzie.. twarze ogrzewaja nam promyki wczesnego slonka… nagle z tej ciszy-nie-ciszy przedziera sie odglos… puk puk puk… rozgladamy sie zadziwieni, jakby to nie wiosna byla… ale mozna zwatpic w te pory roku gdy sie czeka i czeka a tu ciagle na ziemi zalegaja warstwy bruddno-szaro-bialego czegos co kiedys bylo sniegiem… stopilo sie to wszystko tak szybko ze jeszcze sie nie zdazylismy przyzwyczaic…
puk puk puk… wytrwaly jest. gdzie on jest tak w ogole. zadzieramy glowy… zlokalizowalismy drzewo podejrzane o krycie miedzy swoimi nagimi jeszcze galazkami, malego uparciucha. wpatrujemy sie… jest!!! maluch taki! co on tam znajdzie biedak? czyzby juz tam cosik lazilo pod kora? lepek chodiz mu z predkoscia swiatla… (nie wiem ale od razu skojarzyl mi sie Lucky. tak szybko potrafi poruszac lapka gdy siem drapie w czasie nieustajacej w zasadzie toalety…) jakby wyczul ze mu sie przygladamy – brzebiagl na druga strone galazki i juz nie widzimy go… ale jedna ma w sobie cos z showmana bo za chwilke sie pokazal znowu:))) puk puk puk… i uciekl!
a mi to puk puk puk zapadlo na dzis jakos… czasem sie trzeba puknac w glowe, i zastanowic o co tak w zasadzie chodzi w zyciu… konkretnie – jaki mam cel? co chce osiagnac? bo przeciez nie
przebimbac zycie robiac nic…
kiedys to byla moja obsesja – zeby byc komus do czegos potrzebnym… i tak to juz jest… sens zycia jest wtedy, gdy jestem komus potrzebna. wtedy wiem na pewno ze nie bimbam.
ktos madry powiedzial kiedys, ze zyje sie zawsze po cos. chocby tym czyms bylo to ze usmiechniesz sie rano do przypadkowego ludzia na przystanku… moze on akurat przezywa zalamanie nerwowe i dzieki temu usmiechowi nie lyknie wiadra prochow… ty tego nie bedziesz wiedzial/a…
wlasnie to jest piekne, i nie rozumiem ludzi ktorzy twierdza ze ich zycie stracilo sens… nie wolno ci tak mowic egoisto! nigdy nie wiesz kto i co czerpie ze spotkania z toba…
… ech ten dzienciol no:))) …

co siem okazuje? ano siem okazuje ze krool Maciek (internetowa milosc Lucky z czasow kiedy myslal ze jest kobieta…) jest… kobietkom!!! czyli Lucki teraz bedzie jom podrywac musial:) i latac z bukietami… marchewek oczywiscie, no ewentualnie mlecz moze byc lub inna akceptowalna zielenina!!! no cos podobnego!!! mam nadzieje ze po tym etapie kiedy to Lucky zawstydzony ze sie jednak okazal byc facetem zaprzestal kontaktow z Mackiem, nasze kroole ozywia oslable nieco uczucie i blog zablysnie ich bardzo ciekawymi rozmowami:)))
Lucky juz z radosci podskakuje – a wyglada to przecudnie – wyskok pionowo w gore z obrotem o 180 stopni:))) ech te krole no!!!

bardzo interesujonca i pouczajonca zarazem rozmowa o galonzkach pod wzglendem konsumpcji… przez kroolisia oczywiscie!!!!
gerappa2 mam: Chmielewska! Depozyt i Trudny trup
Ja (14:13) super. Trudny trup to jedna z nowszych. depozyt tez ok
gerappa2 (14:21) zaraz sie za nie wezme tylko pranie skoncze
Ja (14:21) a ja kurka muszem placka piec. a mi siem nie kce
gerappa2 (14:21) jakiego?
Ja (14:21) a jakiegos tam…. salceson tzw
gerappa2 (14:22) hehehe.. salceson??
Ja (14:22) no tak siem nazywa placek co ja ci poradzem
gerappa2 (14:23) hehehehehe
Ja (14:25) ma takie kawalki jablka w srodku wiesz, jak w salcesonie takie te tam, nie wiem, nie lubiem salcesonu
gerappa2 (14:25) heheheh ale placka to bym zjadla
gerappa2 (14:25) z brku laku jem pierniczki w czekoladzie z nadzieniem
Ja (14:27) e, ja nie mogem
Ja (14:27) a zgadnij co zazera Lucky
gerappa2 (14:27) dywan?
Ja (14:27) swoje wlasne gowenka… cekotrofy znaczy…. ja nie wiem mi zawsze sie niedobrze robi jak to widze…. a ciamla przy tym jak nie wiem… brrr
gerappa2 (14:28) moj jakos dyskretnie to robi… ale wczoraj obudzil sie w nim barbazynca
Ja (14:29) a toto cos ty – zre jawnie
gerappa2 (14:30) nie pozwolil mi w niedziele pospac
Ja (14:30) o? a co wyczynial?
gerappa2 (14:30) lazil po mnie a szczytem bylo jak wytargal na lozko ….cykorie i zarl ja na mojej poduszce hm…moze podal mi sniadanie do lozka
Ja (14:31) no! hiuhihih
gerappa2 (14:31) obudzilo mnie chrupanie kolo nosa
Ja (14:31) ty a moj ostatnoi zezarl kore galazki…jak myslisz nie zaszkodzi mu? tesciu przycinal, no i bedize palil czy cos, wiec wzielismy kilka takich grubsiejszych i Lucky przez noc okorowal jednom
gerappa2 (14:32) ee..nic mu nie bedzie
Ja (14:32) troche sie zastanawiam, bo niby galazki som polecane, nie?
gerappa2 (14:32) ja mojemu przynosze z parku rozne takie, moj lubi z klonu najbardziej i jesienia suche liscie zarl
Ja (14:32) ale sie zastanawiam bo tesciu pryska drzewka wiosnom, ale do teraz to ten oprysk chyba przeszedl?
gerappa2 (14:33) ojoj! ale nie pryskane!
Ja (14:33) ale pryskane byly rok temu?!
gerappa2 (14:33) to zlazi po ilus tygodniach ten oprysk
Ja (14:33) no! i chyba najwiecej to w lisciach i kwiatach siedzi!?
gerappa2 (14:34) w korze pewnie nie bo by dzrewo uschlo
Ja (14:34) i mowie- rok temu pryskal, to chyba bez przesady?
gerappa2 (14:35) ee…to spoko, dawno nieszkodliwe
Ja (14:35) mowie ci – okorowal calom galonzke do bialego!
gerappa2 (14:36) spryciarz! moj je zjadl
Ja (14:37) ta za gruba byla wiesz
gerappa2 (14:37) a jak liscmi szelescil
Ja (14:38) ty a myslisz ze galazki niepryskanego bzu sie nadajom tez?
gerappa2 (14:38) az w nocy mu grozilam ze skonczy jako pasztet w piekarniku
Ja (14:38) no wiesz co!
gerappa2 (14:38) czekaj sprawdze ten bez
Ja (14:42) jeszcze siem Mackowi(Macce?) cos zrobi ze sztresa!
gerappa2 (14:42) podobno najlepsze sa galzki z leszczyny buka olchy i wierzby, i trzeba je myc przed podaniem
gerappa2 (14:42) a na to nie wpadlam
Ja (14:42) o
gerappa2 (14:43) i w trujacych bzu nie znalazlam wiec chyba spoko
Ja (14:43) a co jest trujonce?
gerappa2 (14:45) cis jalowiec oleander
gerappa2 (14:45) ojoj mam dziki bez… dziki bez hebd/taka jaks nazwa/
Ja (14:45) kurka
gerappa2 (14:46)
wyczytalam to w ksiazce ” kroliki miniaturowe ³agodne i mile” peter beck
(…)
14:56:19 gerappa2: w ksiazce o zilolecznictwie bez namierzylam
14:56:26 serducho: o? i?
gerappa2 (14:59) pedy suszone lecza zaparcia
Ja (14:59) no tak.
ale mnie dla krolika chodzi!
gerappa2 (15:00) ee…chyba spoko po caly bez mozna jesc
gerappa2 (15:00) dla ludzi o krolisiach …nie pisza
Ja (15:00) sfinie.. mogliby napisac.
gerappa2 (15:01) nie pamietam czy w polsce bilelo sie w sadach wapnem bez na wiosne, bo jak tak to znaczy sie ze zajace go obgryzaly a one to juz dzikusy wiedza co dobre!
gerappa2 (15:02) ale ja kombinuje
Ja (15:03) ale sie bieli nie na zajonce! bieli sie z fizycznego punktu widzenia! tzn moze i na zajonce tez…chodzi o to zeby za szybko drzewka pedow nie puszczaly!
gerappa2 (15:04) no to tez! ale jak nie pokropili wapnem bzu i szaraki nie zezarly to czemu?
Ja (15:06)moze nie lubiejom? moi rodzice kropiom wszystkie drzewa
gerappa2 (15:07) hehehehee
Ja (15:07) zwlaszcza owocowe
gerappa2 (15:07) a bo sie bez tego pelno rabactwa mnozy… zreszta mam nadzieje ze krolikom naszym troche/ choc troche/ instynktu zostalo…
(…)
gerappa2 (15:21) a ja poszlam w zaparte i zamiast czytac Chmielewska to walcze z „bzem” ale mi dalas robote… bo ja uparta jestem gorzej jak krolik
Ja (15:21) hehehehe…. daj se luz
gerappa2 (15:22) jeszce jedna encyklopedia … ale tak wysnuwam wnioski ze to chba badyl nieszkodliwy…

marudzenie

1 komentarz
czemu ja zawsze sie musze czegos bac i czyms martwic? czemu to tak jakos jest ze ja nie moge po prostu ot tak sobie slicznie zyc myslonc o tym jedynie ze wszystko sie samo udaje i uklada…
takie niby nic – impreza dla rodzinki… ale wiem ze jestem zdana wylacznie na siebie… no i pomoc Mojego Szczescia no ale on za mnie raczej nie ugotuje…
wiem ze trzeba usiasc i wszystko ladnie zaplanowac… ja to wiem. i wiem ze pewnie wszystko jakos pojdzie i bedzie dobrze. tylko mnie dobija to myslenie – zanim. co bedzie zanim. i czy zdaze z tym wszystkim…
ech… nie ma baba klopotu to sobie robi impreze tak?? :)))

10:17:34 serducho: ty ale mialam koszmary
10:17:44 serducho: nie wiem czemu ale o kumplu z X.
10:18:13 serducho: snilo mi sie ze T. maz A. ma romans za romansem! zdradza A.! a co wiecej – ona dokladnie o tym wie i cierpi!
10:18:39 serducho: brrr!!! czego to takie mi sie nasnilo?
10:18:48 TonyAlik: no wiesz??? malo masz rozrywek???
10:18:57 serducho: no wlasnie!az spac nie moglam!
10:19:02 TonyAlik: tylko we snie muszisz nadrabiac???
10:19:08 serducho: on jest na GG chyba zaraz mu wygarne
10:19:10 TonyAlik: lepiej jej nie opowiadaj
10:19:15 TonyAlik: o wlasnie!!jemu!
10:19:27 serducho: hihihi
10:19:28 TonyAlik: powiedz mu, zeby sie zachowywal, bo Ty i tak juz wszsytko wiesz!
hihihi
10:19:43 serducho: swieci mu sie „zaraz wracam”! wystraszyl siem pewnie
10:19:54 TonyAlik: dlaczego mial sie wystraszyc ??
10:20:08 TonyAlik: przeciez jeszcze mu nic nie mowilas???
10:20:15 serducho: no wiesz. telepatia czy cos
10:20:26 TonyAlik: chiba ZeTak
(..)
10:24:08 serducho: kurde smieciara mi tutaj wariuje
10:24:17 TonyAlik: smieciara???
10:24:26 TonyAlik: powiedz, zeby wzieli co ich i poszli sobie
10:24:20 serducho: tzn Lucky sie do kosza dorwala
10:24:25 serducho: tfu, dorwal
10:24:33 serducho: i wyciaga
10:24:36 TonyAlik: aha
10:24:39 TonyAlik: to Lucky, ja myslalam, ze pod oknem – hihihihhi
10:25:12 serducho: hehe, nie tam to we wtorki
10:26:10 TonyAlik: i co ten „smieciarz”"???
10:26:35 serducho: a juz go znudzilo
10:26:40 TonyAlik: no to dobrze
10:26:40 serducho: kilka razy kubel przewalil
10:26:47 TonyAlik: hihih, a bylo tam cos ciekawego??tzn. z jego punktu na pewno, bo by nie rozwalal
10:27:10 serducho: no skorka od banana
10:27:22 TonyAlik: wyobrazasz sobie jak to mu pachnie!!!
10:27:46 serducho: poszledl sobie.. a rodzynki nie kcial!
10:28:06 TonyAlik: moze rodzynki tak nie pachna????
10:28:13 serducho: ale dalam mu z reki! pociamkal i wyplul
10:28:47 TonyAlik: pociamkal ?? bezczelniak
10:28:59 serducho: no pociamkal, i sie tak z wyrzutem popatrzyl
10:29:22 TonyAlik: wyobrazam sobie jego mine!!! hihihihi
(..)
10:31:37 serducho: jem twixa, a lucky mi teraz zre kapec, i ciagnie za nogawe spodnoiuf
10:32:05 TonyAlik: to moze sie zamiencie. daj jej twixa
10:32:19 serducho: no jasne! zeby mi siem rozchorowal???!!!
(..)
10:45:10 serducho: o matko Lucky szaleju pojadl!!! wariuje mi tu!!! 100km/h!
10:45:22 TonyAlik
szaleju?? to czym Ty go karmisz??
10:45:31 serducho: hehe
10:45:32 TonyAlik: moze mu kapcie szkodzom???
10:46:13 TonyAlik: „zaparkowal”?
10:46:18 serducho: pod krzeslem. udaje ze sie schowal
10:46:28 TonyAlik: hihi, „widac mnie, nie widac mnie”
10:46:36 serducho: hehe
10:46:44 TonyAlik: moze on robi sobie rozgrzewke?? albo jaki inny sprawdzian?/?
10:46:58 serducho: moze:) wiesz ze krooliki som krotkodystansowe
10:47:16 TonyAlik: co masz na mysli???maratonuff nie lubiom???
10:47:40 serducho: tzn – ze przez krotki okres czasu mogom bardzo szybko a potem siem menczom
10:47:56 TonyAlik: aha. sprinterzy sie mowi!!

no wiecie co oni- tzn serducho i Jej Szczescie – wykombinowali??? po prostu sobie wychodza gdzies obydwoje a ja mam siedziec w zagrodce!!! no wiecie co!!! przeciez ja musze wszystko tutaj posprawdzac, wszystko powachac i zaznaczyc brodka ze moje!!! a tu co??? och mowie wam jak sie zdenerwowalem!!!okropnosc!!! sami niech sie zamknom do zagordki!!! i posiedzom 10 godzin i zobaczom jakt o milo!!! ech zycie!!! no dobrze ze chociaz mi dajom pelny koszyk zieleninki… ale jak oni myslom ze tym mnie mozna przekupic to sie grubo mylom!!!!!! no dobra jeszcze ze dwa listki cykorii… chru, chrup… obiecuje ze w piatek bedzie ze mnom ale kto jom tam wie???
tez cos wspominali ze wymyslom jakies dodatkowe zabezpieczenia i ze mi zostaawiom dom do dyspozycji, no no no zobaczymy pozyjemy… sceptyczny jestem bo moze to takie obiecanki cacanki???
ech ci ludzie. no i gdzie oni lazom tak codziennie??????????
ale wiecie cwaniak ze mnie wylazi – jak wracajom i otiwerajom zagrodkem ja wcale nie wyskakuje jak z procy – o nie!!! jestem kroolik i swojom godosc mam!! podkicne tylko, nastawie uszka, i wracam do sianka!! dopiero muszom mniem czyms przekupic!!! muszom cos dobrego dac wtedy siem robiem udobruchany…
ech, mam andzieje ze wymyslom cos bo nie chcem byc zamknienty w zagrodce calymi dniami!!!!!!!
pierwszy dzien w pracy:) duzo nie moge jeszcze powiedziec. ale podstawowa sprawa – tak sie ciesze ze praca jest tworcza a nie odtworcza:)
poznalam juz kilka osob. oprocz szefowej:) jeszcze recepcjonistka i trzy pacownice:) znaczy siem babiniec:) heheheh:) calkiem mily ten babiniec:) i calkiem przyjemnie sie w takim babincu siedzi:))) mily zapach wszedzie, z glosnikow mila uspokajajaca muzyczka:) hehehe:) warunki kreatywne mozna powiedziec…
ale tesknie za Lucky… wczoraj sie na nas obrazil, jak przyszlismy i otworzylismy zagrodke wcale nie chcial wychodzic. musialam go przekupic cieniutkim plasterkiem banana:) skusil siem:)
Lucky przezyl stres dzisiaj nieziemski a mianowicie wizyte u pani weterynarz, ktora to sie usmiala z naszych przebojowych odkryc zmiany plci malucha:) pouczyla nas ze (o czym juz wiedzialam) kroolisie maja zdolnosc „wciagania” nawet calkowitego jader do srodka ciala tak ze czasem przez kilka lat nawet mozna zyc w swiadomosci ze kroolis jest dziewczynka… a tu ups:) no Lucky na razie nie wciagnal:) hehehe:)
sprawdzila dokladnie uszka malucha swiecac takim swiatelkiem i zagladajac przez lupe – jedyne co sie okazalo to to ze gdzies w malodostepnym miejscu odlozylo sie po prostu troche woskowiny i maluch nie moze tam dosiegnac lapka i dlatego sie drapie. specjalnym patyczkiem z wacikiem probowala to poczyscic i troche jej sie udalo. Lucky jest okazem zdrowia poza tym ze akurat byl po sniadanku i mial baaardzo pelny brzuszek. jak prawdziwy dzentelmen – nie zabobkowal nawet ze strachu, zachowal siem bardzo przyzwoicie.
potem obciete zostaly pazurki, przy okazji popatrzylismy dokladnie jak to sie robi , w razie czego zebysmy moze zaczeli sami… nie wyglada to na jakas wielka trudnosc:)))
w ogole jestesmy zachwyceni ta pania weterynarz – zna sie na krolikach, sama miala kroliki miniaturkowe. i wszystko dokladnie nam tlumaczy, co jak dlaczego. tak trzymac!
aha – Lucky wazy juz 1,5 kg!!!! kawal krola z niego hehehe:)

  • RSS